Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty
Polecany, popularny, ale.. nie dla każdego! | Podkład Revlon colorstay

Polecany, popularny, ale.. nie dla każdego! | Podkład Revlon colorstay

Cześć, cześć, cześć!
Wracam już na dobre tory i w miarę regularnie (mam nadzieję) postaram się dla Was publikować wpisy! Dziś coś, co raczej sporadycznie u mnie się pojawia, a mianowicie recenzja podkładu. Nie robię takich postów często, bo uważam, że wybór podkładu to jednak sprawa indywidualna. Tym razem jednak recenzję przygotowałam, opisałam swoje wrażenia i.. zapraszam na wpis!



Zacznę najpierw od tego, że podkład standardowo jak wiele innych trafił do mnie przez przypadek :). Co to znaczy? Po prostu przeglądałam grupy wizażystów, trafiłam na wyprzedaż i kupiłam. Wciąż szukam dla siebie idealnego podkładu, więc praktycznie non stop coś nowego testuję i kupuję. Jakoś nigdy wcześniej nie miałam nic wspólnego z tą firmą, ale czytałam dużo pozytywnych opinii, które może po części wpłynęły na moją decyzję o zakupie? Musicie wiedzieć, że moja cera niestety jest dość problematyczna. Często wyskakują mi niechciane niespodzianki, które po czasie zamieniają się w nieestetyczne blizny. Chcę je zakryć, więc generalnie lubię, jak podkład ma mocne krycie, ale nie obciąża, nie zapycha i nie wysusza. Jak było tym razem?


Podkład znajduje się w szklanym, solidnym opakowaniu. Na buteleczce znajdziecie podstawowe informacje o nazwie produktu, firmie, pojemności, SPF i rodzaju cery, do jakiej jest przeznaczona. Szczerze, to nie zwróciłam uwagi, że podkład jest skierowany do kobiet z mieszaną i tłustą cerą. Pewnie wybierając go w drogerii, sięgnęłabym po ten do cery suchej, bo mimo niespodzianek takową mam. Jak widzicie posiadam odcień 110 Ivory, który (o ile się nie mylę) jest najjaśniejszy. Do podkładu dołączona jest pompka, czyli najlepsze rozwiązanie dla mnie jeżeli chodzi o podkłady. Pompka się nie zacina, nie zapowietrza i wszystko z nią ok.


Za co go pokochałam? Na pewno za kolor! Jasny, wpadający w żółte tony i przede wszystkim- nie ciemniejący w ciągu dnia! Niestety zauważyłam, że sporo podkładów (nawet tych z górnej półki) niesamowicie oksyduje i już po kilku godzinach mam pomarańczową twarz. Tu nic podobnego się nie działo. Produkt długo utrzymuje się na twarzy, jednak nie na tyle, ile bym potrzebowała. Po około 4h zaczął mi się ważyć i na nosie i na czole. Próbowałam go na bazę z Inglota i ze Smashbox'a, jednak efekt był taki sam. Plusem jego na pewno jest fakt, że nie podkreśla suchych skórek i nie zapycha (przynajmniej mnie)


Czy zakupię go drugi raz? Szczerze mówiąc mam mieszane uczucia. Może zdecyduję się na wersję do cery suchej i jeżeli ta, wyeliminuje te czynniki, które mi przeszkadzają, to chyba trafiłam na podkład idealny!

Na stronie Joka Sklep znajdziecie go za około 26 zł

Znacie produkty Revlon?
Co sądzicie o podkładach?
Niestety, ale się nie polubimy | Smashbox Studio Skin

Niestety, ale się nie polubimy | Smashbox Studio Skin

Dzień dobry bardzo! 
Jak Wam mija dzień? Ja jutro wybieram się do Krakowa! Jeszcze nie zdradzę Wam do końca po co, ale koniecznie oglądajcie moje instastory. Będzie Beauty, będzie fajnie i musicie tam ze mną 'być'!
Jak już jesteśmy w  temacie urodowym, chciałabym Was dziś zaprosić na post, w którym opowiem kilka słów na temat osławionego przez wszystkich produktu, a mianowicie podkładzie ze Smashbox'a. Dlaczego się u mnie nie sprawdził i czemu mu nie dam drugiej (w sumie ósmej) szansy?


Powtarzałam to wielokrotnie i powtarzać będę dla nowych czytelników, którzy trafiają do mnie po raz pierwszy. Mam cerę suchą i moja recenzja opiera się tylko i wyłącznie na zastosowaniu produktu na mojej twarzy. Niestety, nie miałam możliwości jeszcze przetestowania go na dziewczynach, które maluje. Jak wiecie, jestem niesamowicie podatna na reklamy. Serio, jak  u kilku Youtuberów czy blogerów zobaczę, że coś się im sprawdza to wiem, że muszę to mieć. Nie inaczej było oczywiście tym razem. Podkład ze Smashbox'a przewijał się u większości osób które czytam lub oglądam, więc i ja w niego zainwestowałam.


Z technicznych informacji. Podkład znajduje się w szklanym, solidnym opakowaniu. Na buteleczce znajdziecie tylko kilka podstawowych informacji. Według obietnic producenta, efekt po jego użyciu utrzymuje się do 15h. Produkt aplikujemy za pomocą pompki, która nie zacina sie i nie powoduje większych problemów. Osobiście nie jestem fanką podkładów w szklanych butelkach, bo ciężko mi wydobyć resztki, kiedy produkt się kończy. Szata graficzna prosta i niczym nie wyróżniająca się. Strasznie mnie wkurza, że wszystkie palce i wszystko odbija się na tej czarnej zakrętce, ale to tylko moja prywatna fanaberia :)


Wybrałam odcień, który według mnie, najlepiej dopasuje się do mojej karnacji. Muszę się Wam przyznać, że oczywiście nie chciało mi się stacjonarnie sprawdzić kolorów tylko fik! na wyczucie. Na szczęście kiedy otrzymałam produkt zeswatchowałam go na ręce i wiecie co się okazało? Że tak idealnie wybrałam kolor, że nie wiedziałam gdzie swatch, a gdzie moja skóra !;) Tak, tak, wiem, że podkładu się nie dobiera pod kolor ręki, ale taką ciekawostkę chciałam zarzucić :). Konsystencja przy pierwszym razie bardzo mi się spodobała. Troszkę jakby gęsta, delikatnie 'lepiąca się' no idealnie! Aż użyłam go w makijażu...


Jak dla mnie ten podkład to dramat. Ok. najpierw zaaplikowałam go na sam krem bez bazy. Dosłownie zważył mi się w ciągu 5 min? Mało tego, zaczął spływać z nosa i brody. Pomyślałam,że pewnie nie polubił się z kremem, którego użyłam. Przez tydzień stosowałam o w różnych konfiguracjach:
- na 'gołą' twarz
- na bazę ze Smashbox'a
- na bazę z Inglota
-na inny krem
Niestety, za każdym razem efekt był podobny. Nie wspomnę, że po jakiejś godzinie zaczął mi ciemnieć, a po 8h pracy wyglądałam jak brudna. Strasznie podkreślał mi suche skórki i rozszerzone pory. Jak dla mnie ten podkład to klapa. Ciekawe jak się sprawdzi u innych dziewczyn.



 Znacie? Używacie?:)

Najlepszy podkład ever, czyli jak przekonać się do nielubianego i czemu znowu dałam mu szansę?

Najlepszy podkład ever, czyli jak przekonać się do nielubianego i czemu znowu dałam mu szansę?

Witajcie;)
Piąteczek co nie?:) Ja jutro idę do pracy na 11h, w niedzielę na 8h, więc dla mnie pojęcie weekendu nie istnieje;) Nie narzekam, lubię swoją pracę :). Wróciłam z pracy, ugotowałam, posprzątałam..teraz porobię fotki i zaczynam kręcić :) Ciągle coś. Życie w biegu:) Ale nie o tym dzisiaj. Chciałam Wam przedstawić podkład, do którego nie mogłam się kiedyś przekonać, ale jak wypróbowałam go drugi raz to wiedziałam, że stał się on miłością mojego życia. Jeżeli jesteście ciekawi za co go tak kocham, to koniecznie musicie zostać ze mną:).



Firmę Maybelline chyba zna każda z nas. Odkąd pamiętam i odkąd zaczęłam swoja przygodę z makijażem ta firma przewija się ciągle w TV czy internecie. Ja spiekłam się na tym podkładzie dawno temu, kiedy jeszcze jako nastolatka postanowiłam sobie go właśnie kupić. Pani w drogerii poleciła mi najciemniejszy (!!) kolor, który jeszcze ciemniał w ciągu dnia i strasznie się zawiodłam na nim. Jakoś nie wracałam do niego. Miałam przygodę z Pierre Rene, potem z GG i nie było mi po drodze do niego. Jakoś w październiku (?) udało mi się nawiązać współpracę z drogerią internetową kosmetykstyl. Mówię o tym szczerze i pisze wprost- zobowiązałam się wykonać makijaż jesienny tymi kosmetykami+dodać filmik na YT+zrecenzować produkty. Filmik został dodany tu, kosmetyki powoli recenzuję, a na makijaż na pewno przyjdzie pora, tylko nie chcę robić czegoś na 'odwal się'. Nie lubię po prostu robić czegoś, kiedy nie mam na to czasu i nie dać 100% z siebie. Wracając, umówiłam się z firmą, że dostanę od nich kosmetyki, które będą dla mnie zaskoczeniem. Jak zobaczyłam ten puder, to się wystraszyłam trochę. Bałam się, że będzie powtórka z rozrywki i znowu nie sprawdzi się on tak jak powinien. Jak było tym razem?


Podkład zamknięty jest w miękkiej tubce. Szata graficzna jest prosta, bez zbędnych ozdób. Kilka podstawowych informacji o nazwie produktu, składzie, odcieniu oraz kilka informacji od producenta. Lubię produkty w tubce, ponieważ można je wycisnąć do końca ewentualnie przeciąć, żeby wydobyć resztki produktu. Podkład stoi 'na głowie'. Swobodnie spływa w dół przez cały czas. 


Posiadam odcień 03 light sand beige. Szczerze? Wielki szacun dla Pani , która kontaktuje się z blogerami. Po krótkim opisie mojej cery i jej odcieniu od razu wiedziała, jaki podkład będzie dla mnie idealny. Trafiła w 100%! Podkład nie zawiera różowych tonów, których nie cierpię... Nie podkreśla suchych skórek, których mam mnóstwo i nie wysusza. Mało tego, wydaje mi się, że podkład ma działanie nawilżające. Produkt delikatnie pachnie, nie jest to nachalny zapach i nie utrzymuje się długo na twarzy. Aplikuję go na olej śliwkowy i nic się z nim nie działa. Zazwyczaj nakładam go flat topem i spokojnie utrzymuje się nawet do 13h. Jedynym jego minusem jest to, że tak jak ja pracuje w pomieszczeniu klimatyzowanym, to po jakichś 4-5h lubi zbierać się w okolicy nosa, ale mała poprawka wystarczy i wszystko gra;)


Podkład ma bardzo, ale to bardzo lejącą konsystencję. Spływa ona z reki kiedy wyciśniemy produkt. Czy to jego wada? Nie. Mała 'plamka' wystarczy, żebym mogła pokryć całą twarz. Wydaje mi się, że własnie jego konsystencja sprawia, że jest on bardzo wydajny. Przy codziennym użytkowaniu starcza mi na ponad miesiąc, a wcale nie jest mega pojemny, bo ma 30 ml.



Jestem z niego naprawdę bardzo zadowolona i ani myśleć wracać do innego produktu. Mam nadzieję, że nie ulepszą składu ani nic nie zmienią, bo w obecnej wersji jest moim ideałem:)

Jeżeli jesteście zainteresowani, podkład możecie zakupić tutaj za naprawdę śmieszną cenę :) A dla kobiet, które potrzebują matu, polecam Affinimat:)

A Ty jakich produktów używasz?:)
Napisz w komentarzu swój ulubiony podkład, chętnie podyskutuję z Tobą o nim:)
Podkład, który nie sprawdził się u mnie, ale może spodoba się Wam:)

Podkład, który nie sprawdził się u mnie, ale może spodoba się Wam:)

Witajcie;)
Przychodzę dziś do Was z kolejnym podkładem, który niestety nie przypadł mi do gustu, ale mam zamiar oferować go jednej z Was;) Jeżeli jesteście zainteresowani jak się u mnie sprawdził, to zapraszam na notkę;)

Podkład dostałam w ramach tygodnia z marką joko jakiś czas temu. Długo czekał na swoją kolej,bo mam otwarte kilka podkładów. Poza tym czułam podświadomie, że kolorek się okaże dla mnie za ciemny, więc czekałam na lato.

Produkt znajduje się w eleganckim szklanym opakowaniu. Dodatkowo był zabezpieczony kartonikiem. Ogólnie prezentuje się bardzo luksusowo co widać, a jak wiecie ja lubię takie efekty:D Pewnie jakby mi spasował, to odkleiłabym tą naklejkę z logo i zaprezentowała tą ładną pozłacaną zakrętkę;)

Jeżeli chodzi o (boże brakło mi słowa..dozownik?) to jest nim pompka (najgorzej zbudowane zdanie ever:D) Działa ona bez zarzutów, nie zacina się. Nie ma problemu, że produktu wylejemy za dużo. Spokojnie możemy dozować odpowiednią ilość. Pamiętam jak kiedyś miałam podkład, który wylewał się niemiłosiernie. Nie wiem może to wina pompki, albo konsystencji, albo po prostu tego, że jestem lewa:D

A jak już jestem przy konsystencji, to tu nie mam na co narzekać. Jedyne co mogę powiedzieć, to produkt jest taki hm..ciężki? Jeju nie wiem jak to napisać, bo to nie chodzi o to, że tępa konsystencja, że się źle nakłada... Po prostu musielibyście sami sprawdzić co mam na myśli:D
Zapach mi absolutnie nie przeszkadza. Jest taki zwykły. Nie utrzymuje sie długo.


Niestety odcień jest dla mnie za ciemny. Dlatego postanowiłam go przeznaczyć dla którejś z Was. Ja jestem mega bladzioch i ciężko mi cokolwiek wybrać żeby mi pasowało. Mimo opalenizny niestety nie pasuje mi totalnie.

A co do działania, to podkład naprawdę dobrze się spisywał. Ładnie krył niedoskonałości, nie wysuszał, nie uczulił. Nie mogę sobie niestety pozwolić na twarz 3 odcienie ciemniejsze niż szyja:D


CENA:ok 30zł

JEŻELI KTÓRAŚ Z WAS CHCE TEN PODKŁAD, PROPONUJĘ ZAJRZEĆ NA MOJEGO FB 
Tu:) 
Deni Carte. Podkład kryjąco-matujący

Deni Carte. Podkład kryjąco-matujący

Witajcie;)
W weekend balowałam z przyjaciółmi ze studiów;) wczoraj sobie odpoczęłam, a dzis przychodzę do Was z nowym produktem, który dostałam w ramach współpracy z Deni carte. Produkt dostałam niespodziewanie i przyznam, że kolejny raz firma miło mnie zaskoczyła;) 

Zanim dostałam produkt, dużo czytałam o nim na innych blogach. Już wtedy konsystencja wydawała mi sie niespotykana, ale dopiero kiedy dostałam podkład zobaczyłam, że naprawdę jest on mega wyjątkowy:D. Podejrzewam, że gdybym o wcześniej nie widziała na innych blogach, to skłonna byłabym pomyśleć, że mi się zważył albo coś:D. No prawda jest taka, że zazwyczaj jesteśmy przyzwyczajone do konsystencji płynnej, a tu mamy do czynienie ze stałą;)

Kolejnym zaskoczeniem był aplikator. Szpatułka(?) nie wiem czy to dobre określenie:D. Ja osobiście nakładam go palcami, bo fajnie się rozpływa pod wpływem ciepła dłoni. Raz spróbowałam go nałożyć jajkiem,ale chyba konsystencja była na niego za ciężka i została mi plama nie do zmycia. Niestety nie mogę Wam powiedzieć jak sie zachowuje podczas nakładania pędzlem, bo ja nie używam pędzla do nakładania podkładu.
Opakowanie to szklana buteleczka. Szata graficzna prosta.Lubię podkłady w szklanych opakowaniach:) Ot takie moje przyzwyczajenie:D W sumie jak teraz tak patrzę na to zdjęcie, to uzmysłowiłam sobie, że ten aplikator idealnie się sprawdzi, kiedy podkład się nam będzie kończyć:D Podejrzewam, że można będzie dzięki niemu wyciągnąć resztki podkladu. Jak wiadomo, w przypadku pompek, mamy utrudnione zadanie.

Dostałam odcień naturalny beż 52 i kolejny raz firma trafiła w 100 procentach:) Idealnie dopasowuje się do mojej jasnej, lekko opalonej cery.
A co do tego jak się sprawdza u mnie to powiem Wam, że podchodziłam do niego dwa razy. Za pierwszym razem(może za dużo nałożyłam, może dlatego, że gąbką) strasznie podkreślił mi suche skórki na nosie, a ja tego nie cierpię. Trzymał się 7h. w bardzo dobrym stanie. Później zrobiłam sobie od niego przerwę i znowu wróciłam. Tym razem aplikowałam palcami i to byl strzał w dziesiątkę:) Idealnie wyrównuje koloryt, zakrywa niedoskonałości, nie ciemnieje, a co najważniejsze długo się utrzymuje! Bałam się, że nie sprawdzi się w przypadku mojej suchej skóry, ale sprawdza się bardzo dobrze;)

CENA:26zł/30 ml.
OCENA:5

Produkt dostałam w ramach współpracy z:
*Fakt, iż dostałam produkt za darmo nie wpłynął na moją opinię;)



tu możecie o nim przeczytać i go zamówić;)

Zachęcone?:)
3 w 1, czyli nowość od HEAN

3 w 1, czyli nowość od HEAN

Witam:)
Miałam się dziś nie pojawić,a tu niespodzianka;) Przyznam szczerze,że codzienne wstawanie o 6,nauka i mało odpoczynku daje mi w kość,ale nie o tym:D

Jakiś czas temu,udało mi się dostać do akcji testowania nowości firmy Hean.Oprócz mnie,wygrało jeszcze 9 blogerek.Do testów dostałyśmy podkład i puder ryżowy o ciekawej konsystencji,ale o nim innym razem:) Dziś chciałabym sie skupić i przedstawić Wam podkład.


Bardzo lubię testować nowości:) Na dodatek mój podkład z Pierre rene"dogorywa", więc chętnie wzięłam się za testowanie jego następcy:).Produkt zamknięty jest w miękkiej tubce o pojemności 30ml. Lubię jak podkłady/bazy znajdują się w takim opakowaniu,bo wtedy łatwo mi jest wycisnąć z nich wszystko(ewentualnie można obciąć kawałek tubki i już) cały podkład dla nas.Strasznie mnie irytują te szklane opakowania,bo potem maziam na siłę pędzlem w środku żeby wydostać resztę:D

Jak można przeczytać, jest to podkład nowej generacji, jakkolwiek ciekawie to brzmi:)Przyznam szczerze,że boje się takich produktów ileśtam w jednym.Wydaje mi się,że im więcej funkcji,tym gorzej produkt wypada.Chyba Wam nie muszę przypominać bubelka od rimmela 8w1?No i nawet nie będę przypominać bo nie warto:D Wracając do produktu:D tradycyjnie nie wypowiem się na temat matowienia,bo moja buźka się nie świeci.Na pewno mogę powiedzieć,że nie tworzy efektu maski, co pokażę Wam na załączonym zdjęciu(tak,nic nie robię z brwiami aktualnie,bo czekam do kwietnia na poprawki u kosmetyczki)
Bardzo łatwo się rozprowadza.Ja go zazwyczaj nakładam palcami.Nie mam za bardzo czasu rano nakładać go pędzlem,czy gąbką.Aplikowałam go kilka razy gąbką i efekt też mi się podobał:) Co do czasu,w którym gości na naszej twarzy,to wychodząc z domu o 7.10 i wracając o 15.00 moja twarz dalej wygląda nieźle;) Co do mocnego krycia,to też mi jest się ciężko wypowiedzieć,bo wiecie,że nie mam ani cery tradzikowej,ani żadnych większych blizn:) Mogę powiedzieć,że jedną krostkę,którą miałam,zakrył na mojej twarzy średnio...


Przy okazji możecie zobaczyć,jak prezentuje się różowa szminka z Vipery:D


Wybrałam odcień NATURAL 303 i wydaje mi się,że jest dla mnie idealny.Ani za ciemny,ani za jasny.W sam raz! Podkład nie ciemniej w ciągu dnia ,więc za to ode mnie wielki +!Przyznam szczerze,że nie wiem ile jest jeszcze dostępnych odcieni,ale wydaje mi się,że na stronie Hean wszystkiego się dowiecie.Nie wiem czy mi się wydaje,ale mam wrażenie,że dobijam już do dna.



Konsystencja jest dla mnie idealna.Nie spływa,ale też nie jest za gęsta.Właśnie jest taka,jaką najbardziej lubię:D Zapach mnie trochę drażni.. nie wiem, nie przypomina mi nic konkretnego,ale kojarzy mi się z takimi kosmetykami co sie kiedyś używało:D ale wiecie,że ja jestem uczulona na zapachy mnie wszystko czasem drażni:D. Na szczęście zapach nie utrzymuje się zbyt długo, więc można to znieść.

A i dla zainteresowanych skład:D


PODSUMOWANIE:
Dobry podkład,dosyć trwały,ale obawiam się,że dla osób,które chcą więcej zakryć,może okazać się za słaby.

OCENA:4+



Znacie ich podkłady?:)
Co myślicie o kosmetykach firmy HEAN?
Tym razem coś dla naszych mam:)

Tym razem coś dla naszych mam:)

Witam:)
Dziś przychodzę do Was z ostatnim produktem,który dostałam w ramach współpracy z firmą Deni Carte.Tym razem chciałabym Wam przedstawić fluid długotrwale liftingujący.

 
Wiem,że mojego bloga czytają również osoby dojrzałe, więc ta recenzja na pewno ich zainteresuje;)
Fluid testowała moja mama.Uwierzcie mi,jest bardzo wymagająca.Ma niestety cerę naczynkową i ciężko jej znaleźć dobrze kryjący podkład.Nie ukrywajmy,pojawiły się również zmarszczki.Moja mama należy do grupy kobiet 40+





 

Wybrałam odcień naturalny.Bałam się,że będzie za ciemny albo że będzie żółknął na twarzy.Na szczęście nic podobnego nie miało miejsca.



Chciałam Wam bezpośrednio pokazać efekt na mamie,ale niestety ostatnio jak go używała to mnie nie było w domu,a dziś leży z gorączką i nie chce jej męczyć.Musicie mi uwierzyć na słowo..Moja mama stwierdziła,że nigdy nie miała tak dobrego fluidu.Używała już z Pierre rene,Giorgani Gold i nigdy nie uzyskała takiego efektu.





 

Zero plam,zero żółknięcia,długotrwały efekt.Nic dodać nic ująć.Super zakrywa czerwone plamki na twarzy.Nie wysusza, nie uczula.Naprawdę ideał!



 
Fluid posiada pompkę,dzięki której możemy odpowiednio dozować ilość produktu.Jest bardzo wydajny bo wystarczy 1,5 pompki aby pokryć całą twarz.Zapach jest cudowny! Pachnie jak naprawdę dobre perfumy;)

Reasumując:
Genialny produkt do cery dojrzałej,świetnie kryjący.Moja mama już mnie prosiła o zamówienie kolejnej buteleczki:)Idealny prezent dla mamy czy teściowej:)

 
CENA:ok 26 zł
OCENA:5!


Produkt testowałam dzięki współpracy z firmą Deni carte





*Fakt,iż dostałam produkt za darmo nie wpłynął na moją opinię



Jakich produktów używają Wasze mamy:)?

Podkład Affinitone-Golden beige:)

Podkład Affinitone-Golden beige:)

Witajcie;)
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać podkład,który niestety nie do końca się u mnie sprawdził.
Mowa oczywiście o osławionym przez wiele kobiet affinitonie;)


Tyle się o nim nasłuchałam,naczytałam i jeszcze Pani w drogerii stwierdziła,że albo ten,albo żaden.
Dobrała mi odcień, o wdzięcznej nazwie golden beige i popatatajowałam wesoło do domu.

Przy pierwszym użyciu zbrudziłam sobie spodnie..nie wiedziałam,że podkład ma aż tak lejącą konsystencję.Wielkim plusem na pewno jest fakt,że niewielka ilość wystarczy żeby pokryć całą twarz.

Kolor jak dla mnie okazał się na początku idealny.
No i tyle było by ochów i achów..Po kilku godzinach stałam się uroczą pomarańczką.Nie nawidzę tego w podkładach.A co najgorsze,mega podkreślał mi skórki.Niestety zawiodłam się na nim.

Miałam zamiar wypróbować jaśniejsze kolory,ale raczej się nie zdecyduje..jeżeli raz mnie coś zawiodło,to rzadko daję drugą szansę;)



CENA:ok 20zł/30ml.
OCENA:2


Lubicie podkłady maybelline?:)
Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger