Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty
A mi się marzą wakacje I Olejek Eveine Cosmetics

A mi się marzą wakacje I Olejek Eveine Cosmetics

Cześć we wtorek!
Ale mi dzisiaj zleciał ten dzień, sama nie wiem kiedy! Niestety po powrocie do domu nie czeka na mnie nic szalonego. Ciągle w kółko tylko przeklęta magisterka! Nie wiem ilu spośród moich czytelników się broni 'na dniach', ale łącze się z Wami w bólu! Ja mam już tego dość! Z pozytywnych rzeczy, mój blog obchodzi dziś piąte urodzinki <3. Może jeszcze  przyjdzie czas na jakieś patetyczne wpisy, ale dość długo mnie tu nie było i pora nadrobić braki w recenzjach kosmetycznych!

Dziś pora na produkt, który znalazł się u mnie nie wiem jakim cudem i dość długo broniłam się przed jego użyciem. W końcu jak go użyłam to przepadłam! Jest idealny! Koniecznie sprawdź, za co go pokochałam!


A mi się marzą wakacje! Marzy mi się plaża, słońce i chłodny wiatr. Oderwanie od rzeczywistości, stosu kartek i uczelni. Jednak na razie musi to niestety pozostać w mojej głowie, ponieważ pracy dużo, a do wakacji daleko. Kiedy przypomniałam sobie o tym produkcie i zaczęłam go używać to stwierdziłam, że będzie to idealny kosmetyk na lato. Wrzucę go do torebki i będę się psikać wtedy, kiedy uznam, że potrzebuje ukojenia dla opalonej skóry. Niestety nie mogłam doczekać do lata i zagościł on na stałe w mojej wieczornej pielęgnacji. 
Produkt znajduje się w plastikowej butelce z atomizerem. Jak widzicie, szata graficzna iście letnia, wakacyjna i mi kojarzy się z jakimś drogocennym składnikiem (może złotem?). Na opakowaniu  (przynajmniej jak dla mnie ) znajduje się zbyt dużo informacji o produkcie, przez co nie za bardzo mogę się odnaleźć w opisie producenta. Oprócz tego na opakowaniu znajdziecie takie informacje jak skład, pojemność i przeznaczenie produktu. 


Przyznam, że nie używałam go do twarzy. W tej kwestii mam zdecydowanie swojego faworyta któremu jestem wierna i to się raczej nie zmieni. Zaczęłam go stosować codziennie, po wieczornym prysznicu. Produkt działa fenomenalnie, ale po kolei! Zapach olejku jest cudowny! Pachnie dość orientalnie, ale kobieco. Co najważniejsze, długo utrzymuje się na skórze. Jego zapach jest tak silny, że potrafi zabić zapach żelu pod prysznic :). Wchłania się błyskawicznie, więc nawet jak użyjecie go rano, to możecie spokojnie założyć ubranie. Nie narobicie sobie żadnych plam! Co najważniejsze, produkt super nawilża i pozostawia uczucie miękkiej i gładkiej skóry. Jak nie miałam nigdy do zaufania do produktów Eveline, tak ten bije je wszystkie na głowę!


A Ty?
Masz swój ulubiony produkt do ciała?
Znacie kiwi? Każdy go zna!:)

Znacie kiwi? Każdy go zna!:)

Witajcie kochani:)
Dziś już czuje się o niebo lepiej, więc przygotowałam dla Was zdjęcia na cały tydzień, opracowuję notki i można powiedzieć, że wracam do żywych:) Nawet nie wiecie jaka jestem szczęśliwa z tego powodu. Niby 3 dni choroby, a człowiek się czuje, jakby miał miesiąc z życia wycięty..

W tej notce chciałabym Wam przedstawić kolejny produkt z serii tutti-frutti od Farmony. Lubię ich produkty, często ich używam i jak na razie nie trafiłam na jakiś całkowity bubel, który by przekreślił tą firmę w moich oczach. Peeling zakupiłam ostatnio, ponieważ mój z lirene się już skończył. Wybrałam kiwi i Karambolę bo przyznam, że nie słyszałam o takim czymś jak karambola:D Musiałam sprawdzić jak to pachnie i czy przypadnie mi to połączenie do gustu.

Wcześniej miałam te peelingi w takich buteleczkach. Nie wiem czy kojarzycie takie opakowania. Pewnie tak, bo były one bardzo popularne w blogosferze. Tym razem trafiłam na wersję w dużym słoiku, a że ja peelingi zużywam namiętnie, to pomyślałam, że to złoty strzał ;). Opakowanie jest plastikowe, zakręcane. Nie jest to zbyt dobre rozwiązanie szczególnie jak mamy mokre dłonie.
Oczywiście nie jestem jakaś na max upierdliwa, więc przymykam na ten mały minus oko i po prostu odkręcam go zanim zmoczę łapki:) 

Peeling jest zabezpieczony dodatkowo sreberkiem, dlatego nawet po odkręceniu nie było czuć zapachu. Jak wspomniałam wyżej, wzięłam ten produkt totalnie w ciemno. Nie miałam pojęcia jak będzie pachniał ten duet, ale zaryzykowałam i nie żałuję! Zapach jest fenomenalny! Taki wiosenny, letni, jakby ogórkowy(?). Cięzko mi to opisać, ale na pewno przypadł mi bardzo bardzo do gustu. Peeling ma zielony kolor i zawiera czarne drobinki. Podejrzewam, że miało to na celu kojarzenie go z kiwi;)


No i przechodzę do działania;) z 3 peelingów,które miałam z tej firmy, ten zdecydowanie jest średnim zdzierakiem. Najmocniejszą wersją była wiśnia&porzeczka. Ten na sucho zdziera dość dobrze, ale na mokro nie ma efektu wow. Używam go do peelingu rąk, brzucha, ud i łydek. Na twarz jest dla mnie za mocny, ale na ciało troszkę za słaby. Nie żałuję absolutnie że go kupiłam, bo za tak duże opakowanie dałam tylko 12 zł. Z przyjemnością go zużyję i na pewno będę eksperymentować jeszcze z innymi zapachami:)

CENA:ok 12 zł
OCENA:+4

Lubicie peelingi farmony?;)
Prysznicowa demolka, czyli z czym to się je.

Prysznicowa demolka, czyli z czym to się je.

Hej hej:)
Jak Wam minął długi weekend? :) U mnie w sumie intensywnie, ale bardzo mnie to cieszy:) Dziś chciałabym z Wami porozmawiać o produkcie, który swego czasu był dość popularny w blogosferze, a ja dopiero niedawno zapoznałam się z jego działaniem. Niektórzy go lubią inni nie cierpią.. Ja przyznam szczerze, że mam mieszane uczucia co do niego.. Ma swoje plusy, ale niestety minusów chyba więcej. Zapraszam Was na recenzję, postaram się Wam opowiedzieć wszystko dokładnie co i jak;)

Któż go nie zna?:)Miała być niesamowita nowość, ułatwienie dla każdej Polki(ta.. przecież posmarowanie ciała balsamem po prysznicu to orka na ugorze..:D), innowacje, prysznicowa demolka, famfary i inne nadprzyrodzone zjawiska.. Niestety, chyba producentom nie do końca wyszło to, co zamierzali, albo ja jestem taka wymagająca?:D Na co ja liczyłam? Że umyje się tym żelem i będę miała skórę jak aksamit?:D. Nie no, nie liczyłam na to:D Miałam nadzieję, że po prostu będzie to coś, po co będę miała ochotę sięgać, a co się okazało?;)
Tutaj mamy jak byk narysowane i napisane co i jak:) W sumie nie wiem po co takie ludki rozrysowane:D trochę to śmiesznie wygląda, ale spoko:D Przypominają mi się piktogramy co miałam na technice w podstawówce:D Oprócz tego jak widzicie mamy ostrzeżenie, że należy uważać żeby się nie poślizgnąć. Oczywiście Paulina-pasjonatka etykiet przeczytała wszystko, a za pierwszym razem mimo tej cennej informacji wyrżnęłaby orła w wannie:D. Poza tym na odwrocie znajdujemy jeszcze informację o składnikach. Analizę składników jak zawsze pozostawiam Wam.

Produkt kupiłam pod wpływem reklam w sieci, w tv, generalnie wszędzie. Nie wiem..niby staram się nie wierzyć reklamom, a za każdym razem się skuszę:D Też tak macie? Czy to tylko ja tak ulegam? Koniec końców produkt zakupiłam za +/- 20 zł. Przyznam, że jest to dość dużo jak za 250 ml. produktu i biorąc pod uwagę fakt, że ja nie lubię używać jednego produktu i używam kilku. Już wtedy mi się to nie spodobało, ale miałam nadzieję, że działanie mnie pozytywnie zaskoczy i nie będę żałowała wydanych pieniędzy. Podczas pierwszej aplikacji byłam mega podekscytowana. Liczyłam, że po wyjściu nie będę musiał używać żadnych produktów nawilżających. Jak wiecie mam mega suchą skórę i brak jakiegokolwiek nawilżenia jest dla niej zabójstwem. Pierwsza próba-porażka. Druga próba-porażka. Trzecia próba-porażka. Zrezygnowałam. Produkt niestety nie nawilża, w sumie jest to dla mnie zbędny gadżet. Nie uczynił mi żadnej krzywdy, ale też mi w żaden sposób nie pomógł.. Zapach przyjemny, narzekać nie mogę,ale co mi z zapachu, jak reszta jest do kitu?
Opakowanie stoi na zakrętce, nie ma problemu z wydobyciem produktu. Może pod koniec są trochę hocki-klocki, jak chcecie wycisnąć resztę. Szata graficzna dość uboga, szału nie ma:D Kolor produktu biały.
Reasumując: jak dla mnie żadna innowacja, żadna bomba i żadne wow. Zbędny gadżet, do którego na pewno nie powrócę.


Mieliście jakieś doświadczenia z tym produktem?:)
Post nocą. Zjedz mnie teraz.

Post nocą. Zjedz mnie teraz.

Witajcie;)
Nie było mnie tu dawno, ale już wracam i pokazuję Wam kolejny produkt, który dostałam w ramach współpracy z Kasieńką. Zapraszam Was serdecznie na jej bloga. Jak wiecie jest to moje drugie doświadczenie z tego typu produktami i uwierzcie mi, że podbiły one moje serce jak nic innego.
Jakiś czas temu, pisałam Wam o innym mydełku, które również mogłam poznać dzięki Kasi. Jeżeli jesteście ciekawi jego zapachu i fantastycznego kształtu zapraszam tu;).
Dzisiaj pod  lupę bierzemy mydełko o wdzięcznej nazwie "Scrummy breaky"

Mydełko było w zapakowane w turkusowy woreczek z organzy i jak widzicie, dołączona była do niego etykietka z czego mydełko powstało:) Przyznam, że nigdy nie słyszałam o mydle na bazie płatków owsianych:) Czy któraś z Was w polskich sklepach spotkała się z takim produktem? Jeżeli tak to dajcie znać, bo naprawdę dla mnie to totalna nowość:D

 Przyznajcie, czy nie wygląda ono cudownie!? Naprawdę nie da się tego opisać. Przecież jego aż szkoda używać, bo jest ozdobą łazienki! Te zatopione składniki wyglądają jak bursztyny(?) nie wiem czy to dobre określenie. Mam ochotę go zjeść po prostu!:) Strasznie mnie ciekawi, na jakiej zasadzie "zatapia się" te kolorowe cudeńka:)
Konsystencja jest podobna jak w przypadku poprzedniego masełka. Niezbyt twarde, łatwo pieniące się. Nie wysusza absolutnie skóry. Jest mega wydajne. Mimo długiego użytkowania, zużycie jest minimalne. W sumie działa to na plus, bo nie chcę żeby się kończyło:D
Zapach jest oszałamiający! słodki, ale nie nachalny. Długo utrzymuje się na ciele. Ciężko mi określić z czym mi się kojarzy. Może trochę z miodem i mlekiem? Nie wiem czy to dobre określenie, ale naprawdę myślałam, że tamto mydełko jest symfonią zapachu, ale to pobija wszystko!

OCENA:5


Produkt dostałam w ramach współpracy z 
*Fakt, iż dostałam produkt za darmo nie wpłynął na moja opinię


Lubicie takie pięknie prezentujące sie produkty?;)
THE BODY SHOP Masło do ciała-Wild argan oil:)

THE BODY SHOP Masło do ciała-Wild argan oil:)

Witam:) 
Dziś chciałam Wam opowiedzieć o masełku, które dostałam do testów od The Body Shop Poland, w ramach akcji organizowanej na Facebooku. Oprócz mnie produkt dostało 199 kobiet i każdej z osobna gratuluję:)

 Masełko znajduje się w okrągłym, plastikowym słoiczku. W opakowaniu znajduje się 50 ml. produktu. Kwestia dyskusji czy to dużo czy nie, biorąc pod uwagę wydajność, o której napiszę później uważam, że 50 ml. powinno wystarczyć na dłuższy okres czasu. Na wieczku znajduje się smakowity obrazek:) Nie wiem czemu, ale kojarzy mi się to z lodami z polewą:) Szata graficzna jak najbardziej do mnie przemawia i jeszcze pobudza mój apetyt:) 

 Po odkręceniu pierwsze co mnie uderzyło to FANTASTYCZNY zapach! Jest słodki, ale nie nachalny. Znowu na myśl przychodzą mi lody. O tak!Lody bakaliowe z domieszką innego aromatu to idealne określenie. Co najlepsze, zapach bardzo długo utrzymuje się na ciele. I tu jeszcze taki trik, w opakowaniu pachnie zupełnie inaczej jak po zmieszaniu z zapachem naszego ciała. Po kilku chwilach na naszym ciele przypomina  perfumy. Jeżeli chodzi o kolor to tak jak widzicie można go porównać do hm... brzoskwiniowego?mlecznego? trudno mi to określić:D


Przesyłkę z masełkiem dostałam rano. Akurat wyszłam spod prysznica więc pomyślałam, że to idealna okazja żeby zabrać się za testy:) Nasmarowałam się masełkiem(znowu się powtórzę, pachniałam obłędnie!) i zaczęłam obserwować:) Zwróciłam uwagę na efekt glow, jaki masełko dało na moich nogach. Wiecie, że mam hopla na punkcie wyszczuplania nóg różnymi sposobami, a ostatnio wyczytałam "w internetach":D, że efekt rozświetlenia daje efekt "chudszych nóg". Wiadomo, nie spowodowało to, że moje nogi wyglądały jak z okładki, ale prezentowały się naprawdę super. Produkt wchłania się błyskawicznie! Akurat dla mnie to jest duży plus, bo nie nawidzę tłustej, długo schnącej warstwy. Oczywiście pozostawia na naszej skórze powłokę, ale nie jest ona ani tłusta, ani nieprzyjemna. Można powiedzieć, że jest to taka "bariera ochronna":) Kolejną rzeczą którą zauważyłam, jest nawilżenie. Ci, którzy mnie czytają wiedzą, że moja skóra jest niesamowicie sucha. Naprawdę..niektóre partie mojego ciała mimo nawilżania, wciąż wyglądają tragicznie. Chodzi mi o kolana i łokcie. Ten produkt naprawdę daje nawilżającego kopa! Jeszcze teraz w tym okresie jest to bardziej zauważalne;) Masełko długo utrzymywało się na moim ciele. Zarówno zapach jak i uczucie ukojenia i nawilżenia było widoczne. Zapewne stało za tym masło shea, które jest dla mnie zbawienne;)


Jeszcze obiecałam Wam wspomnieć o wydajności. Masełko ma zbitą konsystencję, rozpuszcza się ona podczas rozsmarowywania produktu na naszym ciele. Nie trzeba wiele nakładać, aby idealnie nawilżyć nasze ciało. Przyznam, że bardzo mi się to podoba, bo masełko okazało się hitem i nie chcę żeby się szybko skończyło:D



PODSUMOWUJĄC:
Masełko okazało się dla mnie jednym z lepszych produktów, jakie miałam okazję mieć. Do tej pory miałam okazję testować 3 produkty TBS i żaden mnie nie zawiódł. Jeżeli szukacie produktu, który pięknie pachnie, idealnie nawilża i daje uczucie ukojenia, to na pewno musicie go mieć;)

OCENA:5!


Co myślicie o tym masełku:)?
Kto ze mną testuje;)?

JEŻELI CHCE KTOŚ ZAGŁOSOWAĆ NA MOJĄ RECENZJĘ, BĘDĘ BARDZO WDZIĘCZNA;) ZAPRASZAM TU;)
 AUTOR:JOLA JOLUSIA (Tak to ja):D
Ukochany duet, czyli TBS :)

Ukochany duet, czyli TBS :)

Znowu wracam po krótkiej przerwie. Ci, co śledzą mojego fanpage'a klik wiedzą, że w moim życiu wiele się zmienia i czasu na wszystko brak:) Na szczęście teraz już jest lepiej...o wiele lepiej.
Dziś chciałabym Wam przedstawić dwa produkty, które idealnie się sprawdzają zarówno w duecie jak i solo.

Nie mam zbyt dużo produktów z TBS i dostęp do nich też raczej ubogi. Wiem, że dużo dziewczyn lubi ich masełka. Ja  dzięki Kasi z bloga [klik] poznałam balsam do ciała i żel pod prysznic.
Do zestawu była również dołączona myjka. Jak produkty się sprawdzały i za co je pokochałam?;)


ŻEL POD PRYSZNIC.


 Malutka(60 ml) buteleczka. Poręczna, idealnie sprawdzi się również podczas podróży.Troszku mam problem z wyciśnięciem resztek, bo opakowanie jest ciężko ścisnąć:D Konsystencja idealna. Nie za rzadka, nie za gęsta. Wystarczy mała ilość produktu żeby uzyskać fajną pianę:) Zapach jest niesamowity! Przypomina mi dziecięcy kosmetyk jakiś , tylko nie pamiętam co:D Super nawilża i po użyciu skóra jest bardzo miękka! Zapach bardzo długo utrzymuje się na ciele.


BALSAM DO CIAŁA


Taka sama butelka i zapach.Idealnie nawilża. Naprawdę mam mega problem z suchymi łokciami i kolanami, ale ten produkt radzi sobie idealnie. Bardzo szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy.



No i w zestawie była jeszcze mięciutka myjka;) Pierwszy, ale nie ostatni nabytek.


 REASUMUJĄC:
Duet idealny i szkoda, że nie mam dostępu do innych kosmetyków TBS;(




Kawiorowa rozkosz na ciele mym;)

Kawiorowa rozkosz na ciele mym;)

Witajcie;)
Przychodze dziś do Was z kolejnym produktem, który dostałam w ramach współpracy z firmą Biosfera Polska.
Jak wiecie jestem miłośniczką wszelakich mazidełek do ciała. Od masełek, po kremy, na balsamach kończąc. Tego produktu byłam od dawna ciekawa i bardzo się cieszę, że firma mi to umożliwiła;)

Bez parabenów, bez SLS..która z nas nie lubi takich produktów? Przyznam szczerze, że zaczęłam dopiero na to zwracać uwagę jak założyłam bloga;) Jak to mówią”lepiej późno niż wcale;)


 
Przyznam, że opis masełka niesamowicie działa na zmysły;) Przywrócenie aksamitnej gładkości i jedwabisty blask działają na wyobraźnię;) Na plus jest fakt, że umieszczone są informacje o produkcie w języku polskim Nigdy nie uzywałam kosmetyków z kawiorem Nie wiem czemu jak myślę o kawiorze, od razu na myśl nasuwa się szampan:D za dużo filmów się naoglądałam:D
Wracają do masełka;D znajduje się ono w okrągłym, solidnym opakowaniu. Kurcze trochę maruda jestem,albo niezdara, bo po prysznicu mi go ciężko odkręcić, więc szkoda, że nie znajduje się w tubce:D. Mimo to opakowanie ma swoje plusy bo wiadomo, że z takiego słoiczka wyciągniemy wszystko do końca i nic się nie zmarnuje;)

Masełko zabezpieczone jest dodatkowo plastikowym denkiem. Mega, mega wielki ukłon. Dla mnie im lepsze zabezpieczenie produktu tym lepiej;) A jak działanie? Bardzo dobrze nawilża i wchłania się niesamowicie szybko. Pozostawia taką lekką osłonkę na ciele, którą czuć nawet na drugi dzien;) Zbita konsystencja wpływa korzystnie na wydajność;)
Zapach mi odpowiada i przyznam szczerze, że nie mam się do czego doczepić;)

 
OCENA:5


 Produkt dostałam w ramach współpracy z firmą:
*Fakt, iż dostałam produkt za darmo, nie wpłynął na moją opinię.


Jeżeli jesteście zainteresowani gdzie stacjonarnie można dostać te produkty zapraszam
 tu;)
Natomiast jeśli wolicie zakupy internetowe, odsyłam Was 


 Znacie te masełka?:)
3xP -Pięknie Peelingujący Produkt!

3xP -Pięknie Peelingujący Produkt!

Hej hej:)
Boże nie chce się tu żalić, ale nie mam totalnie na nic czasu! W sobotę zjazd, a ja połowy rzeczy nie mam. Ciągle jedno zadanie mnie trzyma w miejscu i nie popuści..
Dobra mniejsza:D Przechodzę do tematu posta;)
Pamietacie jak jakiś czas temu pisałam Wam o współpracy z firmą APN Cosmetics ? Dostałam wtedy do testów 2 pięknie pachnące zestawy;) Sól do kąpieli już recenzowałam, a dziś pora na peeling;)


Czego wymagam od peelingu? W sumie nie wiele. Potrzebuję mega mocnego zdzierania i jakiegoś ładnego zapachu( rzeczywiście nie wiele-typowa baba):D Aktualnie mam zapas dodatków kąpielowych, a peelingów mam naotwieranych chyba z 4:D lubię taki stan, bo wtedy mogę sobie porównać co nieco i ocenić;)


Jak widać peeling znajduje się w plastikowym , okrągłym słoiczku. Kurcze przyznam szczerze, że wolę jak peelingi są w tubce, bo ciężko mi odkręcić zakrętkę z mokrymi łapkami:) Oczywiście nie jest to nie wiadomo jaka wada, ale tak sobie tu rzuciłam sugestię;) Po odkręceniu naszym oczom ukazują się śliczne, różowe drobinki!


Jak można się zorientować po wyglądzie mojego bloga, różowy to mój ulubiony kolor, więc może nie będę się więcej rozpisywać w tym temacie:D Zapach jest obłędny! Zaskoczę Was, nie jest podobny do tego zapachu, który wyczuwałam przy soli:) Ten kojarzy mi się z jogurtem (?), owocami(?) Jeju nie wiem ! Strasznie ciężko mi to określić:D nie umiem opisywać zapachu totalnie! Powiem tyle, że nie jest drażniący i utrzymuje się na ciele;)


Drobinki nie są wielkie, ale bardzo dobrze zdzierają naskórek. Naprawdę na udach, gdzie namiętnie używam peelingu, po jego aplikacji robi się czerwona skóra! Dzięki Bogu nie jest to peeling solny, więc nie ma pieczenia:D. Ma dość tłustą konsystencję.Nie wiem czy można tak przy peelingu napisać, ale ja tak wyczuwam. Antyfanki parafiny nie będą zachwycone, bo jest ona wysoko w składzie.


REASUMUJĄC:
Jeden z lepszych peelingów jakie miałam! Nie drogi, wydajny i pięknie pachnący;) Spełnił moje oczekiwania w 100%:)

CENA: ok 14zł/350g.
OCENA:5


Produkt dostałam w ramach współpracy z firmą 

*Fakt, iż dostałam produkt za darmo, nie wpłynął na moją opinię.




Jakie lubicie peelingi;)?
Wygrywają solne czy cukrowe?;)



I NA SZYBKO MÓJ NOWY ESSIE;) <3


Słoneczne orzeźwienie!

Słoneczne orzeźwienie!

Witajcie;)
Jak wiecie jestem meeeega wielką fanką peelingów, mazidełek i wszelakich produktów do pielęgnacji ciała;) Jeżeli jeszcze taki produkt ma cudny kolor i pięknie pachnie, to czego chcieć więcej?:) Dziś przychodzę do Was z takim o to produktem, niestety nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła malutkiej wady:D


 
Peeling dostałam w ramach współpracy z firmą Biosfera Polska Przyznam szczerze, że oferta ich sklepu mnie mega zaskoczyła! O połowie produktów w ogóle nie słyszałam, nie miałam i nie testowałam:) Miałam okazję wybrać sobie 3 produkty i wybrałam te, które najbardziej przykuły moją uwagę.


 
Jak żyję nigdy, ale to nigdy nie miałam tak pachnącego produktu! Boże ten zapach jest FENOMENALNY! Nie wiem jak oni to zrobili, czego użyli, ale jakby każdy kosmetyk tak pachniał, to by mnie wystawili na licytację z tym całym moim kosmetycznym grajdołem:D Teraz jak tak myślę to wiecie co mi przypomina?Sok wieloowocowy z Capri:D Do tego niesamowicie żółty, idealny, słoneczny kolor! Wrażenia zapachowe i wizualne na 5+!

Pudełeczko jest plastikowe, zakrętka także. Przyznam, że troszeczkę bym się obawiała co się z nim stanie po upadku..Przechodząc do działania;) Jak mogliście zauważyć jest to peeling cukrowy(dzięki Bogu nie solny!:D)Bardzo lubię peelingi cukrowe, nie wiem ile już używałam więc mam porównanie;) Bardzo fajnie ściera, pozostawia skórę gładziutką, ale niestety drobinki szybko się rozpuszczają;( w sumie szkoda, bo to jedyny minus tego produktu.
Zapach utrzymuje się długo na ciele i absolutnie nie jest chemiczny!


PODSUMOWUJĄC:
Dobry, cudnie pachnący zdzierak!

CENA:ok.20 zł
OCENA:-5


Produkt dostałam w ramach współpracy z firmą Biosfera Polska
*Fakt, iż dostałam produkt za darmo nie wpłynął na moją opinię.

Zapraszam Was na ich stronę, bo naprawdę można wiele cudów znaleźć;)



 Znacie ich sklep?:)
Co polecacie;)?

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger