Pierwszy rok studiów za mną. Spostrzeżenia, porady i zaproszenie do dyskusji.

Witajcie;)
Pierwszy rok studiów za mną. Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, czas leci mi jak oszalały i naprawdę nie mogę uwierzyć w to, że zostało mi 2,5 roku do zdobycia tytułu inżyniera. Tak wiem, że potem magister i bla bla, ale pamiętam dzień, kiedy pierwszy raz szłam do podstawówki, a tu już dumnie mogę się nazywać studentką drugiego roku:) W tamtym roku o tej porze stresowałam się jak to będzie, czy dam sobie radę, czy dobrze wybrałam. W tym poście chcę dać kilka rad osobom, które zaczynają studia, czekają na wyniki rekrutacji, ale także proszę studentów o własne spostrzeżenia na temat studiowania i dodania otuchy rozpoczynającym przygodę ze studiami:)




WYBÓR

 

Jeżeli kilka lat temu ktoś by mi powiedział, że wybiorę studia inżynieryjne, to zabiłabym go śmiechem. Matematyka, fizyka i inne "ciekawe" przedmioty były dla mnie niestety zmorą. Nie lubiłam ich, bałam się sprawdzianów i jedyne o czym marzyłam, to wybrać taką szkołę średnią i studia, żebym uniknęła przedmiotów ścisłych. Życie często weryfikuje nasze wybory:) Poszłam do technikum ekonomicznego, a studia, które wybrałam to inżynieryjne zarządzanie BHP. Czym się kierowałam dokonywując wyboru? Faktem, że jest to bardzo rozległy kierunek, że mogę po nim pracować  nie tylko w jednym miejscu i robić jedną rzecz. Ci którzy mnie znają wiedzą, że miałam w planach wizaż, ale stwierdziłam, że jeżeli naprawdę będę chciała to robić, to mogę się uczyć sama w domu, lub zapisać się na jakiś kurs, albo po prostu iść do technikum dodatkowo i tak zamierzam zrobić od września. Wiem, że to nie to samo co studia, ale jednak tytuł inżyniera jest dla mnie ważniejszy i nie żałuję wyboru:)


WYKŁADOWCY

 Nie czarujmy się:D tu sytuacja jest  identyczna. Są fajni wykładowcy, z którymi zajęcia są przyjemnością i są tacy, na których zajęcia chodzisz bo musisz(swoją drogą przyznam szczerze, że za cały rok opuściłam tylko jedne wykłady i to tylko dlatego, że byłam na weselu-wam też radzę chodzić, procentuje to na pewno).Wracając do wykładowców.. na moich studiach poznałam 3 niesamowite osoby. Jedna z nich, zmobilizowała mnie, do ujawnienia znajomym mojego bloga;) Na początku wiedzieli o nim tylko moja rodzina i nikt więcej. Po jednych zajęciach, kiedy opowiadaliśmy o sobie, Pani R. stwierdziła, że nie ma się czego wstydzić, że to zaszczyt, a nie wstyd;) od tego czasu moi znajomi wiedzą czym się zajmuję i mi  z tym bardzo dobrze;) Kolejną osobą była Pani A., która dzięki zajęciom z marketingu uświadomiła mi, jak prawidłowo budować swój wizerunek(mam na myśli bloga) złota kobieta:) No i Pan D., który tak mnie zaciekawił, że każde wykłady z nim to sama przyjemność;) Jak widzicie, wyklady nie muszą być nudne i nie na każdym z nich gra się w statki, czy siedzi na fb w telefonie:D


NAUKA


Tylko od Ciebie zależy, czy sesję przeżyjesz na zasadzie "stanu przedzawałowego", czy podejdziesz do tematu na luzie. Wiadomo, nauki jest więcej niż w szkole średniej, ale uczysz się na dobrą sprawę 2 razy w roku. Radzę zacząć robić to wcześniej, niż 3 dni przed egzaminem, bo materiałów jest naprawdę sporo i ocena 2 wcale nie jest oceną, dzięki której mamy zaliczony przedmiot;) Mi na szczęście wszystkie egzaminy udało się zaliczyć w terminie zerowym i mam nadzieję, że tak pozostanie do końca. Nie mówię, bo były przedmioty, z którymi miałam problem(makro,mikroekonomia, choć w szkole średniej miałam z nich 6..),ale jeżeli chcesz, to naprawdę możesz wszystko osiągnąć! Przykładem może być fakt, że z matematyki nigdy nie miałam 4,a  na studiach mam:)


LUDZIE


Przyznam, że było mi łatwiej się odnaleźć, bo na studia szłam znajomą ze szkoły średniej:) Mimo wszystko bardzo szybko poznałam dużo nowych ludzi, z którymi mam naprawdę dobry kontakt. Jeżeli będziecie mieli pracę grupowe, starajcie się za każdym razem stworzyć grupę z kimś innym. Poznacie dzięki temu naprawdę dużo ludzi, a kto wie, może zawiążecie jakieś przyjaźnie?:) Nie dajcie się wykorzystywać. Można pomóc owszem, nie mówię nie, ale jeżeli ktoś bimba sobie cały rok,a potem przed sesją pisze i prosi o pomoc, to trochę to nie poważne.. generalnie zauważyłam, że przed każdym egzaminem, na fb poznawałam dużo nowych ludzi, którzy do mnie pisali, a ja nie wiedziałam o kogo chodzi, bo na studiach odezwać się nie umieli:D


REASUMUJĄC


Nie obawiajcie się studiów, nie myślcie sobie, że nie dacie rady! Każda sytuacja jest do rozwiązania! Jeżeli jednak poczujecie, że źle wybraliście, zmieńcie studia. Lepiej stracić jeden rok, niż 5 i żałować.A i jeszcze jedno. Nie dajcie sobie wmówić, że studia zaoczne czy prywatne są złe. Sama studiuję na takiej uczelni i jak słyszę, że "tam wystarczy tylko chodzić", to uważam, że taka osoba jest idiotą jeżeli tak myśli..studia prywatne to tak samo ciężka praca i nie wystarczy tylko mieć obecność.. Jeżeli ktoś tak myśli, to radze mu postudiować tam jakiś czas i się przekonać:D nie wypowiadam się za wszystkie uczelnie w Polsce, tylko za moją, bo wiem jak tam jest:)


ZAKOCHANA TRZYMA ZA WAS KCIUKI I WIERZY, ŻE STUDIA BĘDĄ NAJLEPSZYM OKRESEM W WASZYM ŻYCIU <3

14 komentarzy:

  1. Studiuje zaocznie(w środę bronie prace licencjacką) uważam, że studia to najlepszy okres w życiu nawet te zaoczne;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wg mnie studia nijak się mają (niestety) do liceum, przez co często wybory a propos studiów nie są trafione.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty jesteś kochana po 1 roku? Nie wiem czemu mi się ubzdurało, że jesteś na drugim tak jak ja..
    ja od października zaczynam trzeci rok i licencjat, matko nie wiem jak ja to przezyję..

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem obecnie na 3 roku zarządzania logistyką i o ile pierwszy rok był masakryczny, odpadło 40% ludzi po sesji letniej i mnie też się zdarzyły 2 poprawki we wrześniu, to drugi rok był tak lajtowy, że nawet nie wiedziałam, kiedy minął ;) Nie wiem, czy studia są najlepszym okresem w życiu, raczej liceum lepiej wspominam, ale na studiach poznałam miłość mojego życia, więc chyba coś w tym jest :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Przypomniałaś mi moment gdy zaczynałam studia, strach w oczach i przerażenie :) po roku żal było zostawiać ludzi na wakacje, tak na prawdę wtedy po raz pierwszy nie chciałam wakacji... Tak było przez 5 lat mojego studenckiego życia... Czas upłynął mi bardzo szybko, do te pory nie wierzę, że to już KONIEC! Piękne czasy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja po pół roku studiowania pedagogiki zrezygnowałam. Marzyłam o pracy nauczycielki,ale gdy na pierwszy semestr oblałam egzamin z podstaw pedagogiki załamałam się. Jeżeli na starcie oblałam tak łatwy test to co to będzie później? Tym bardziej,że i tak nie wiele rozumiałam z wykładów a podręcznik tak samo mógłby być pisany po chińsku - nic nie kumałam. Niestety w dalszym zostaniu na studiach nie pomogli tez wykładowcy : owszem część była cudowna (np.pan od technik wychowania który otworzył mi oczy na zawód nauczyciela) a część nie do ogarnięcia - jak np. pani od pedagogiki, której gadaniny wgl nie rozumiałam. Mogłam słuchać jej monologu 3h a i tak wychodziłam z pustą głową. Niestety ludzie z grupy też nie zachęcali - 98% to matki, których głównym tematem było opowiadanie sobie o swoich dzieciach. I z kim tu rozmawiać? Widocznie nie nadaje się na studia,dlatego poszłam do zaocznego studium wizazu. Mam nadzieje ze w tym się spęłnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też jestem o 1 roku i jestem pozytywnie zaskoczona ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja już robię 2 kierunek :D najpierw prawo- no owszem świetny, bardzo ciekawy ale piekielnie drogi i po I roku spędzonym tam zauważyłam że bez znajomości w tej branży daleko nie zajdę. A teraz kończę 2 rok inżynierskich , dokładniej logistyki i powiem Ci że nie raz łapię się za głowę : Karolina ! Po co poszłaś na inżynierskie skoro jesteś humanistką. I mimo że sobie na nich radzę, to wiem że kolejny raz bym nie popełniła takiego błędu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Broniłam w tym roku magistra i mam zupełnie inne odczucia od Twoich ;) U mnie była dość spora rywalizacja, ludzie traktowali się jak poźniejsza ewentualna konkurencja, oczywiście nie wszyscy, ale większość. Ja na wykłady chodziłam bardzo różnie ;) Jak miałam w danym dniu tylko jeden wykład to wolałam zostać w domu niż 1 godzinę się wybierać i tracic paliwo ;) W tym czasie mogłam sie dużo nauczyć ;) Zależy dużo od samego kierunku studiów;) Z nauką oczywiście też była rywalizacja, bo tylko 10 % wydziału dostawało stypendium ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja nie idę szkoda czasu, jestem nastawiony na prace :P

    OdpowiedzUsuń
  11. A ode mnie 5 groszy, przed wyborem kierunku warto zorientować się po jakich kierunkach są największe szanse na znalezienie pracy a także po części robić to w czym jest się dobrym (jeżeli jesteś dobrą wizażystką idź na taki kierunek jeżeli lubisz matmę idź na automatykę, elektronikę - praca gwarantowana). Już w czasie studiów podejmij pracę w zawodzie chociażbyś przez kilka miesięcy miała pracować za darmo fakt ten w przyszłości zaprocentuje - nie przejmuj się ocenami oczywiście stypendium naukowe to taki bonus ale pracodawca nie będzie cię pytał o oceny tylko o doświadczenie zawodowe. Kilka rad doświadczonej cioci kloci ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniały post,super, że coś takiego napisałaś i cieszę się niezmiernie, że Cię obserwuję bo czegoś takiego mi brakowało ;*
    Od dziecka lubiłam wszystko co z przyrodą związane, ale tematy polonistyczne mi obce. Lubię pisać wiersze, niektóre gdzieś tam były publikowane, ale w tym nie chciałam iść. W gimnazjum byłam wolontariuszką w stowarzyszeniu związanym z ratownictwem medycznym, lecz to nie to, za mało kontaktu z pacjentem. Kierując się wyborem liceum odkryłam, że w moim mieście znajduję się mała szkoła prywatna o profilu usługowo-gospodarczym.. kosmetologia :) To była super przygoda. Zajęcia były jak w każdej szkole, tylko każdy profil miał swoje określone przedmioty specjalne. Ja miałam np.zajęcia na których uczyłam sie typowo anatomicznych spraw związanych z kosmetologią.. budowa skóry, paznokci, charakterystyka chorób, zabiegów wykonywanych jedynie z certyfikatem, były też zajęcia praktyczne jak stylizacja paznokci, zabiegi, masaże, makijaże. Lecz to nie to, to moje hobby, pasja i dlatego założyłam blog, a zdecydowałam się na pielęgniarstwo. Nie wyobrażam sobie innego zawodu. Zdecydowałam się na to po pobycie w szpitalu na neurologii. Marzę by w przyszłości zrobić magistra.. może doktorat :D a na pewno specjalizacje z geriatrii i opieki długoterminowej. Nie zniechęca mnie nawet niska płaca ani to, że pielęgniarki w Polsce są niedoceniane. To też będzie na pewno duży przełom i taka wisienka na torcie mojej walki z chorobą. Dziękuję za post bo dał mi na pewno dużo odwagi :) Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. mi zostało jeszcze półtora raku :) chociaż dalej nie jestem pewna czy dobrze wybrałam :) ale mam nadzieję, że inżynierem zostanę :) studiuję na prywatnej uczelni i tu mam mieszane uczucia - czasem jednak poziom jest zaniżany.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja już pieprze studia, nie chcę nikomu pokazywać jaka to jestem super, bo mam studia, a męczyć się jak wół. To nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger