Moje wieczorne uzależnienie...

Hej kochani!
Jak obiecałam, tak staram się chociaż w małym stopniu na początku do Was wrócić. Jest mi odrobinę ciężko, bo jak wiadomo, czas przed obroną jest nie dość, że mega intensywny, to jeszcze strasznie wyczerpujący psychicznie. Niemniej jednak, blog jest odskocznią, do której lubię wracać :).
Dziś chciałabym Wam przedstawić produkt, który dostałam na spotkaniu SoB i który wbrew pozorom stał się moim codziennym, wieczornym uzależnieniem.
Jeżeli chcecie go poznać, zapraszam Was do dalszej części posta.

 
Zacznę może najpierw od tego, że ja jako tak nie mogłam używać żadnych produktów na noc. Dlaczego? Ano dlatego, że zawsze rano budziłam się z nową niespodzianką na twarzy. Serio. Bez względu na to, czy to był krem, czy serum, czy olejek, zawsze było to samo. Generalnie znając swoją twarz i wiedząc co lubi, a czego nie już dawno postanowiłam, że wieczorną pielęgnację ograniczę do minimum i poprzestanę tylko na demakijażu twarzy. Jak postanowiłam, tak postępowałam przez naprawdę kilka dobrych lat, aż któregoś pięknego wieczoru zabrałam się za rozpakowywanie upominków od sponsorów SoB. W moje ręce wpadło to właśnie niepozorne serum w szklanej buteleczce. Pani, która reprezentowała firmę, przedstawiała kosmetyki w naprawdę pozytywnym świetle, a ja (wstyd się przyznać) nigdy ich nie używałam. Co zatem sprawiło, że złamałam wieloletnie postanowienie i każdy wieczór rozpoczynam z tym produktem? 


Niewielkich rozmiarów szklana buteleczka, zabezpieczona dodatkowo była kartonowym opakowaniem, na którym producent umieścił naprawdę sporo informacji o produkcie. Niestety, z racji tego, że mam ograniczoną możliwość przechowywania wszelkich niepotrzebnych rzeczy i przedmiotów, musiałam się go pozbyć :). Jak widzicie, szata graficzna jest jak dla mnie przynajmniej bardzo kobieca, ale też kojarzy mi się z naturą i ekologicznym podejściem. Przyznam, że ogólnie nie jestem fanką szklanych opakowań, bo ja naprawdę jestem mega niezdarą i uwierzcie mi, że obchodzę się z nim jak z jajkiem, bo tylko czekam aż mi spadnie na płytki. Oczywiście nie mogę nie przyznać, że szklane butelki są naprawdę eleganckie. 


Do produktu dołączona jest pipetka, którą możemy idealnie zaaplikować produkt na twarz, szyję i dekolt. Konsystencja jak w przypadku serum jest lejąca, oleista. Na początku prawie nalałam sobie do oka, bo najpierw zaaplikowałam na czoło bez świadomości, że zacznie spływać :). Taki rodzaj konsystencji sprawia, że świetnie można sobie masować twarz przy jego użyciu. Najbardziej w tym produkcie spodobał mi się zapach! Ziołowy, świeży, nie nachalny- kompozycja idealna! Kolor jak widzicie to taki delikatny żółty odcień, jednak w styczności ze skórą robi sie przezroczysty i nie zostawia żadnych śladów.


Za co  go pokochałam? Za zapach, konsystencję i fakt, że niesamowicie mnie relaksuje wieczór z tym produktem. Uwielbiam po ciężkim dniu, po demakijażu zaaplikować go sobie na twarz i masować. Zauważyłam rozjaśnienie cery i zdecydowane nawilżenie. Nie jestem w stanie określić, czy działa przeciwzmarszczkowo bo na szczęście jeszcze nie zauważam zmarszczek:). Wydaje mi się, że jest to produkt idealny dla każdej z Was. Co najważniejsze, nawet po zaaplikowaniu go na noc, nie budzę się rano z żadnymi niespodziankami. Jest to pierwszy produkt, który mi nie zaszkodził i nie wyobrażam sobie wieczoru bez niego.

A Wy znacie to serum?


11 komentarzy:

  1. Wiele pochwał zbiera to serum, aż chyba sama się w końcu zdecyduję je wypróbować! :)
    Ja uwielbiam micela z Biolaven- cuuuudo! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem wielką fanką płynu micelearnego Biolaven. Serum również mnie zainteresowało i chętnie je wypróbuję :)

      Usuń
  2. Lubię produkty firmy Biolaven. Na razie mam kilka koreańskich produktów do wykorzystania, ale może na to też się zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sprawdzę i powiem czy działa na zmarszczki ;) Wygląda na ciekawy produkt , muszę wypróbować!


    zapraszam na nowy wpis: http://cosmetickick.blogspot.com/2017/01/zmasowany-atak-witamina-c-druga-czesc.html

    OdpowiedzUsuń
  4. słyszałam ale nie używałam...

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie uzależnienie, to sama przyjemność :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam go, ale wygląda nieźle ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. to serum/ olejek jest często porównywany z kilka razy droższym olejkiem resibo

    OdpowiedzUsuń
  8. Super posty. :) chciałabym zapytać czy stosowałas kiedys produkty od proto-col http://proto-col.pl/ ? Bardzo kusi mnie żeby kupić u nich kolegaen oraz podkład mineralny, ale nie mam potwierdzonych opinii na ich temat, choć sama ofeta wydaje sie byc bardzo profesjonalna? Podziel sie opinią jesli miałas kontakt z ta firma :) pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo przydatne i interesujące posty! co do samego produktu , wydaje się być całkiem interesujący choć do tej pory stosowałam tylko iwyłacznie olejek od Beauty Oil i jestem meeeega zadowolona :) jednakże może skuszę się i na ten :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger