Emocje już opadły, czyli jak broniłam tytułu inżyniera.

 Witajcie!
Jak Wam mija niedziela? Ja niestety większość czasu spędziłam na uczelni. Teraz trochę przerwy i odpoczynku i znowu jutro do pracy. Przypominam, że jeszcze dziś czekam na Wasze propozycje makijażu francuskiego. Jeżeli posiadacie bloga, wklejajcie linki do wpisów z makijażem tu, a jeżeli nie prowadzicie bloga, wyślijcie zdjęcie na nasz adres: paulinaiasia.blogerki@gmail.com. 

Dziś chciałabym z Wami porozmawiać o mojej obronie. Emocje już opadły, obroniłam się ponad miesiąc temu więc mam wrażenie że to najlepszy moment, żeby porozmawiać o tym z perspektywy czasu. Jak wiecie, albo jak nie wiecie to Wam napiszę, studiowałam zarządzanie BHP. Były to studia inżynierskie, więc trwały 3,5 roku. Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że wyląduje na kierunku typowo technicznym, bo nigdy wcześniej nie lubiłam tego typu zagadnień. Wybór moich studiów był decyzją spontaniczną i troszkę pokierowaną aktualną sytuacją życiową w jakiej się znajdowałam. Koniec końców studia zdałam ze średnią 4,87, a pracę inżynierską obroniłam na 5.



JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?

Oczywiście wiadomo, że najważniejszym etapem w trakcie obrony pracy dyplomowej jest wybór promotora. To on poprowadzi Was poprzez wszystkie etapy od przygotowania karty tematu pracy dyplomowej aż po samą obronę. Kolejnym ważnym wydarzeniem jest wybór tematu. Ja swój wybierałam pod moją wcześniejszą pracę zawodową i uwierzcie mi, że to była największa głupota jaka mogła być.. Naprawdę, przemyślcie dobrze ten krok!!!

PROMOTOR/PREZENT

O ile temat mojej pracy dyplomowej był średni żeby nie powiedzieć beznadziejny, o tyle na promotora nie mogę narzekać. Wiadomo, że nie we wszystkich kwestiach się zgadzaliśmy, ale jakbym miała wybierać kogoś drugi raz, to wybrałabym jego. Długo myśleliśmy z grupą co kupić żeby miał pamiątkę i żeby mógł korzystać z naszego upominku. Wybór padł na pióro z grawerem Parker. Wiedzieliśmy, że taki upominek nie dość że prezentuje się pięknie, gustownie i elegancko, to będzie wykorzystywany przez naszego promotora przy podpisywaniu kolejnych dyplomów:). Sama myślałam o zakupie takiego pióra jako pamiątka mojej obrony. Uważam, że takie personalizowane upominki są najlepsze.My wygrawerowaliśmy nazwę uczelni i rok obrony. Promotor był szczerze wzruszony i wierzę, że na długo nas zapamięta! W grupie było nas chyba 15, więc podzielenie kwoty za pióro na jedną osobę wychodzą naprawdę niewielkie koszty, a całość robi wrażenie!

PROBLEMY

Nie uwierzycie, ale najwięcej problemów nie sprawiło mi wcale samo pisanie pracy, wręcz przeciwnie! Pracę napisałam bardzo szybko! Najwięcej problemów sprawiały mi te niepotrzebne nikomu wymagania pisania prac u mnie na uczelni. Uwierzcie, że drukowałam tyle razy wszystkie strony i mam tyle swoich prac w domu, że jakbym chciała obdarować pół rodziny prezentami na gwiazdkę, to problem miałabym z głowy :D:)

EMOCJE

Emocji było wiele! Od niesamowitego strachu dzień przed, do uczucia ulgi kilka sekund po ogłoszeniu wyników. Pamiętam, że jak wróciłam do domu, to tak mnie głowa z nerwów bolała, że aż zasnęłam :). Niemniej jednak jak kiedyś głosił jeden demotywator: 15 min. wstydu i tytuł na całe życie :). 

PODSUMOWANIE

Obrona to jest z najbardziej stresujących jak do tej pory dni w moim życiu. Cieszę się, że mam go już za sobą i trzymam kciuki za wszystkich, którzy bronią się w niedługim czasie!

A Ty?
Masz juz obronę za sobą?:)

16 komentarzy:

  1. Serdeczne gratulacje :)
    Jak pięknie zrobione brwi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :)
      Brwi jak zawsze są zasługą dwóch pomad;) Freedom soft brown i ABH blonde ;)

      Usuń
  2. ja mam tylko licencjat. dużo pracuję i nie zdecydowałam się na mgr Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co ja sama nie wiem czy bym poszła drugi raz na mgr :)
      Dziękuję!

      Usuń
  3. Pamiętam moją obronę. Kończyłam polonistykę. Pamiętam jak dziś tego ogromnego stresa. Broniłam w innym terminie niż ludzie z mojej grupy ( wypadło to w dzień kobiet ).
    Żeby było ciekawiej na 5 minut przed zaczęciem podszedł przewodniczący Komisji i powiedział że obrona została przesunięta na godzinę późniejszą. Myślałam, że zwariuję z tego oczekiwania.
    Sam egzamin jakoś mało pamiętam, zadawali pytania odpowiadałam,. Najgorsze oczekiwanie na wynik. Gdy weszłam do sali miny mieli takie że trudno było wyczaić czy się zdało. Nie zapomnę pierwszych słów przewodniczącego, jak mówi, że mi się udało. Długo to do mnie nie docierało. Dopiero jak wręczyłam kwiaty i wyszłam, to wiedziałam że już po wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze to miałaś przeboje! U mnie też 5 min. przed moim wejściem wyszedł dziekan z sali obron i powiedział, że mają przymusową przerwę techniczną.. myślałam, że umrę :D

      Usuń
  4. Jedna obrona już za mną, druga może w czerwcu albo lipcu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nawet dwie obrony za sobą :p Oj ja też się nadrukowałam swoich obu prac bo moi promotorzy chcieli mieć wszystko na papierze (niektórzy idą z duchem czasu i wolą wersje cyfrowe przy poprawkach)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym wolała cyfrową, ale gdzieżby...

      Usuń
    2. Do tej pory zużywam te kartki :p Najczęściej służą mi pod stemplowanie paznokci - nie szkoda potem wyrzucić :p

      Usuń
  6. Pamietam kilkudniową biegunkę przed 1 obrona... Kolejna w lipcu i już bez stresu:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger