Kobieta zmienną jest.

Witajcie kochani!
Pewnie jak czytacie ten post, to najprawdopodobniej ja już jestem po ostatnim zaliczeniu na uczelni. Jak studiuję tam już 8 semestr, to jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żebym tak późno miała egzamin! Koniec końców ważne że już prawie wakacje i ja będę miała więcej czasu na wszystko!!
Dziś, jako  że mamy taki luźny dzień, bo przecież sobota, większość z Was pewnie grilluje albo baluje, postanowiłam Wam opisać zmiany, jakie zaszły w moim guście jeżeli chodzi o dodatki. Szczerze, to sama nie pomyślałabym, że aż tak zmieniły się moje upodobania! Jeżeli jesteście ciekawi o co dokładnie chodzi, zapraszam na post!



Od zawsze uważałam, że w  życiu trzeba do czegoś dojść. Możemy dojść do celu, dojść do końca zadania bez wykonania celu, ale możemy też dojść do wniosków, wynikających z naszego postępowania. Tak było w przypadku mojej biżuterii, która w ciągu roku bardzo się zmieniła. Zacznijmy od tego, że ja nie jestem fanką kolczyków i bransoletek. Kolczyków nie noszę z dwóch powodów:
a) Bolą mnie uszy
b) Jak mam rozpuszczone włosy to boje się, że je urwę i zgubię.
Podobnie w przypadku bransoletek. Mimo tego, że mi się podobają i chętnie zakupiłabym nie jedną, nie mogę ich nosić bo:
a) mam psa
b) pierwszy powód tłumaczy wszystko;)
Jestem za to wierną fanką pierścionków i naszyjników. Aktualnie, jeżeli chodzi o pierścionki, to jestem dumną właścicielką pierścionka zaręczynowego, który w 110% wpisuje się w me gusta. Z naszyjnikami/łańcuszkami sprawa wyglądała inaczej. 


Jestem góralką i jak w górach bywa uwielbiam wszystko paradne :). Czyli lubię jak jest dużo pod szyją, jak się błyszczy, jak się wyróżnia. W swojej kolekcji ozdób tego typu nazbierałam naprawdę spory karton perełek. Wiele z nich mogliście oglądać na filmach na YT, czy na profilu na IG. Uwierzcie, że to mała cząstka tego co mam! W rzeczywistości jest tego dużo więcej. Naprawdę dłuuuuugi okres czasu nosiłam na szyi tylko wielkie, rzucające się w oczy ozdoby. A potem przyszedł Kotlet (mój pies), który wszystko zmienił :D.


Ci, którzy śledzą mnie na innych social mediach wiedzą, że Kotlet to nie jest zwyczajny pies. To wyjątkowo nadpobudliwy pies, którego jest wszędzie pełno :). Pewnie sporo z Was myśli, że każdy szczeniak taki jest i ja wymyślam. Uwierzcie mi, że nie! Miałam już kilka psów i żaden nie był taki energiczny jak ten! Jaki to ma związek z postem? Prosty! Musiałam zrezygnować ze wszystkiego co duże i świecące na mojej szyi, bo kotlet traktował to w kategoriach zabawki i stwierdził, że fajnie byłoby to zdjąć :). W kąt poszły wszystkie strojne naszyjniki i korale, a zastąpiły je delikatne, ale za to przecudnej urody celebrytki. Na początku nie mogłam się przekonać do tej mody, ale tylko dlatego, że naprawdę przez większość mojego życia uważałam, że im coś większe i bardziej błyszczące, tym lepsze. Pies zmienił całkowicie moje myślenie wbrew pozorom :). Teraz zdecydowanie częściej sięgam po coś bardziej delikatnego, co dodaje tylko uroku całej stylizacji, a nie wybija się na pierwszy plan:). Dzięki piesku :)!



A Ty jaką biżuterię lubisz?:)



19 komentarzy:

  1. U mnie ostatnio króluje biżuteria minimalistyczna. Mam małe dziecko i to jest wygodniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z maluszkami o dopiero trzeba uważać! One uwielbiają jak się coś świeci no nie?:)

      Usuń
  2. Poczekaj jak przyjdzie dziecko. Mnie orabiło prawie ze wszystkich ozdób. Zostały pierścionki na pocieszenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. oczy w makijażu nr 1- cudowne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Imię psa po prostu boskie! Ja nie przepadam za biżuteria tzn u kogoś mi się podoba a u siebie nie bardzo. Więc teraz nie kupuję i raczej rodzinie powiedziałam że tego typu prezenty to nie bardzo. Na co dzień chodzę jedynie w pierscionku zareczynowym i obraczce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, na początku miał być Mielony, ale to już za dużo dla naszych rodziców :D. To przynajmniej bliscy wiedzą, czego mają unikać jako upominku :D

      Usuń
  5. Ja noszę głównie kolczyki- na co dzień noszę sztyfty, a na wielkie wyjścia duże, zauważalne kolczyki i jakąś ładną bransoletkę. Jeśli mam sukienkę gorsetowa to zakładam wielki naszyjnik i małe sztyfty 😉 ja chowam biżu przed kotami 😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi już kurcze chyba dziurki zarosły w uszach! Czyli mówisz, że masz strojne kocurki :D?

      Usuń
  6. Piękny makijaż na pierwszym zdjęciu:)Ja przez lata nosiłam tylko pierścionki. Teraz chętnie zakładam kolczyki czy celebrytkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję, to zasługa Asi :) A ja muszę na nowo chyba uszy przebijać :D

      Usuń
  7. Make up z pierwszego zdjęcia jest śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też uwielbiam naszyjniki, ale ostatnio rzadko je noszę i zapominam nawet o moich celebrytkach...

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny makijaż, bardzo mi się podoba!!<3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger