Na początku witam nowych obserwatorów i mam nadzieję, że będziecie mnie częściej odwiedzać;) Ostatnio korzystając z promocji w sklepie internetowym
Body land, zakupiłam kolejną paletkę sleek'a. Wahałam się między del mar, a arabian nights, ale stwierdziłam, że najpierw zaopatrzę się w del mar. Ta paletka od samego początku przykuła moją uwagę:) Uwielbiam pastele, są takie strasznie delikatne, letnie, kobiece.. również kolory na pierwszy rzut oka wydawały mi się idealne:) A ja wyszło w praktyce?
Opakowanie również jest przyjemne dla oka. Zachód słońca, palemki, morze, achh.. romantycznie nie powiem :D Niby to mało ważne, bo liczą się cienie, wydajność, pigmentacja i kolory, ale opakowanie również było czynnikiem, dzięki któremu przekonałam się do zakupu paletki jakkolwiek dziwnie to brzmi:D
W kasetce znajduje się 12 cieni, aplikator( którego nigdy nie używam) i lusterko(ono się bardzo przydaję). Typowe opakowanie sleek'a choć powiem Wam, że mam celesial, acid i au natural, a na żadnej nie ma nazwy paletki na dole kasetki jak w del mar. Możemy się dowiedzieć, że jest to edycja limitowana, a ja słyszałam, że ma wyjść wersja del mar 2, więc na pewno postaram się ją mieć;)
Nigdy nie czytam składów, ale tu zerknęłam ze względu na te liczby różne i dopiero teraz się zorientowałam, że w cieniach do powiek jest też parafina o_O. Naprawdę nie wiedziałam o tym :D
I po raz kolejny sleek oryginalnie nazywa kolory znajdujące się w paletce:) Może to i głupie, ale zawsze zwracam uwagę na te nazwy i w jakiś sposób staram się je jakoś utożsamić z kolorem;)
No i przejdźmy w końcu do kolorów, które miały największy wpływ na moją decyzję:) Czyż nie są one urocze?:) Co prawda powtarzają mi się 2 kolory(biały i ten fiolet-paradise), ale to nie ważne. Zakochałam się w tej butelkowej zieleni, błękicie, brązie, różu.. Każdy kolor ma w sobie to coś! Wiadomo, są cienie, którymi się łatwiej pracuje i takie, nad którymi się trzeba trochę wysilić. Jednak koniec końców nie ma na co narzekać;) Niektóre cienie są bardzo delikatne (nawet z bazą), a inne( np.zielony i butelkowa zieleń) są bardzo mocno napigmentowane.
Poniżej przedstawię Wam kolory z bliska
Starałam się jak najlepiej oddać kolory i wydaje mi się, że nie wyszło mi to źle.
Koniec końców. Jest to moja 4 paletka sleek, więc mam jakieś porównanie jeżeli chodzi o jakość cieni i inne. Wydaje mi się, że ta paletka jest odpowiednia dla osób, które zaczynają przygodę z makijażem. Kolorki nie są jakieś agresywne, można je delikatnie łączyć,ale również miłośniczki mocnego makijażu dadzą rady wyczarować coś fajnego;) Ja jestem z niej zadowolona i nie żałuję jej zakupu. Nie wiem czemu kojarzy się ona tylko z latem, bo im częściej po nią sięgam to wiem, że i na jesień i na zimę można nią tworzyć ciekawe makijaże :)
CENA:32 zł na promocji/12 cieni
OCENA:5
A Wy co o niej myślicie?
Ma ją ktoś z Was?