Coś do twarzy dla nastolatek polecone przez NIE NASTOLATKĘ, ale sprawdzające się świetnie w ekstremalnych sytuacjach.

Witajcie;)
U Was też tak pięknie sypie? Jeju powiem Wam, że rzadko się jaram śniegiem, ale dziś jakoś wyjątkowo się cieszę. Jak wstałam rano i zobaczyłam jak pięknie prószy, to byłam przeszczęśliwa! Co prawda, nie wsiądę na tej pogodzie za kierownicę, ale zza okna bezpiecznie popatrzyć zawsze można :)
Dziś przychodzę do Was z recenzją produktu, którego (jak twierdzi mój chłopak) nie powinnam używać:). Jeżeli jesteście ciekawi o czym mowa i jak ten produkt sprawdza się u mnie, koniecznie musicie przejść do dalszej części posta.



Jak wiecie, mam już faworyta i niekwestionowany ideał jeżeli chodzi o pianki do twarzy. Mowa tu oczywiście o Clean & Clear. Niestety, wydaje mi się, że pianka została wycofana i nigdzie nie mogę jej znaleźć. Troszkę mi przykro bo powiem Wam, że ta pianka była dla mnie naprawdę numerem 1. Trudno, nie mogłam znaleźć tej, więc postanowiłam poszukać innej. Nie wiem jak u Was, ale w sklepach, które są w mojej okolicy (Natura, Rossmann, Kosmyk, Koliber) nie mogę znaleźć żadnych pianek! Serio! Jedna raz mi się przytrafiła z Nivea (która nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że wysusza), jedna z wtedy z C&C no i teraz ta, z Under Twenty. Do tej pory nic nie miałam z tej firmy, bo jak wiecie 'Under' to ja już dawno nie jestem, ale z 'braku laku..' jak to mówią kupiłam i mam. 
Pianka zamknięta jest w plastikowym, kolorowym opakowaniu. Jak dla mnie szata graficzna jest typowa dla nastolatek. Kolory, kolory, dużo informacji i wszystko naraz. Czy mi się podoba? Pewnie :D. Nie mam 60 lat i mimo wszystko lubię jak jest wszystkiego pełno. Na opakowaniu znajdziemy informacje o nazwie produktu, firmie, informacje od producenta, skład oraz QR kod, który tak naprawdę nie wiem po co i do czego służy;)



Do czego służy mi pianka do mycia twarzy? Of kors do mycia twarzy. Jest jednym z etapów mojego wieczornego makijażu. Moją wieczorną rutynę pokazywałam Wam tutaj, więc jak chcecie wiedzieć czego jeszcze używam, to zapraszam. Wracając do tematu. Zmycie twarzy pianką to dla mnie podstawa! Tylko twarzy, nie oczu :D. (Tak, zrobiłam raz ten błąd, nie pytajcie o nic więcej:)). Produkt ma przyjemny zapach. Na pewno nie arbuzowy jak zapewnia producent. Kojarzy mi się raczej z jakimś słodkim, ciężkim owocem. Zapach arbuza jest dla mnie bardziej orzeźwiający niż tej pianki. Mam straszny problem z moją cerą. Ciągle mnie wysypuje, mam przesuszoną skórę. Niestety, woda z chlorem robi swoje. Chyba zacznę myć twarz wodą przegotowaną, bo to co się mi dzieje na twarzy od września, to przechodzi wszelkie ludzie pojęcie. Nie mogę jednoznacznie powiedzieć, że pianka zrobiła mi krzywda czy nie zrobiła bo tak jak mówię. Początki z nią zbiegły się z przeprowadzką. W sumie odłożyłam ją na jakiś tydzień i wysypywało mnie dalej, więc to na 98% nie jest jej wina. 


Pianka jest mega puszysta. Jeden psik wystarczy do mycia całej twarzy. Co najlepsze,  C&C nakładało się na wilgotną twarz, a tą aplikuje się na suchą potem dopiero mocząc. Co ją odróżnia od C&C? Na pewno jest dużo mniej wydajna. C&C miałam nawet na 6(!) miesięcy, gdzie ta starcza mi na 2 miesiące max. Nie wysusza mnie, ale też nie nawilża. Jestem z niej zadowolona i mimo wszystko ją kupię, no chyba, że polecicie mi coś innego:).

Jak myślicie, czy osoba nie 'under twenty' może używac tych produktów :D?
Jaka jest Wasza ulubiona pianka?:)

13 komentarzy:

  1. Słyszałam wiele dobrego o tej serii jednak jeszcze nic nie wypróbowałam na sobie...chyba czas na zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już nie używam, kurde...stara się zrobiłam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już dawno nie jestem "nasto" ale z braku laku podobnie jak TY szukając czegoś do mycia twarzy robiła bym to właśnie wśród takich produktów. Pianki nie znam, ale jakiś płyn z tej serii widziałam u brata w łazience:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem nie under Twenty i zdarzało mi sie używać tych produktów całkiem niedawno :D piankę też mam, oby się sprawdziła ;) fajna jest np pianka biodermy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. mi te produkty nigdy nie pomagały ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja juz też mam trochę więcej lat :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No pewnie że może☺ Moja ulubiona to pianka Norel☺

    OdpowiedzUsuń
  8. używałam w wieku nastoletnim :P może teraz do niego powrócę ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Obecnie mam piankę Afrodita, sprawdza się u mnie świetnie, rewelacyjnie oczyszcza skórę :) Tej akurat nie znam, ale swego czasu kosmetyki tej firmy były mi dobrze znane i jeśli jest coś dobrego to chętnie i teraz sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja lubię pianki, ale chyba najlepsza jaką miałam to był Decubal. Numer dwa to pianka z Avon :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zastanawiałam się jakiś czas temu nad nią, ale jednak zamówiłam piankę z Avonu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger