Blog funkcjonuje, mimo, że prowadziłam go z wyprzedzeniem. Jak to możliwe?


Witajcie w piątek!
Dostałam wreszcie plan zajęć na uczelnię i muszę przyznać, że chyba nigdy nie miałam tak super ustawionych zajęć! Gdyby moje studiowanie i plan wyglądały tak od początku studiów, to na pewno bym chciała studiować i studiować :)
Dziś pod koniec tygodnia przychodzę do Was z postem wyjaśniającym i może troszkę tłumaczącym się, co się u mnie działo przez ostatni okres czasu. Jest to post dość prywatny, więc jeżeli nie jesteście fanami takich, to zapraszam Was w przyszłym tygodniu na kosmetyczne szaleństwa :)


Ci, którzy śledzą moje Instastory na bieżąco wiedzą, że praktycznie cały zeszły tydzień i początek tego spędziłam w szpitalu. Niestety stało się tak a nie inaczej i nie było innego wyjścia jak to, żeby właśnie tam się znaleźć. Myślałam, że wszystko rozwiąże się inaczej, ale stało się tak jak się stało. Pewnie się zastanawiacie po co Wam to piszę, ale tak jak wspomniałam wyżej- nie chcę żebyście myśleli, ze Was oszukuję, czy że osoby z Instagrama wiedzą o mnie więcej niż Wy, stali czytelnicy.
Oczywiście przed pójściem do szpitala liczyłam się z tym, że nie wiadomo ile tam poleżę. Wiecie jak jest. Niestety nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć na zapas! Dzień przed pójściem przygotowałam dla Was kilka wpisów po to, żeby blog nie stał 'pusty'. Żeby wszystko funkcjonowało tak jak do tej pory. Wpisy pojawiały się regularnie od poniedziałku do piątku o 16.00. Facebookiem, jak do tej pory zajmował się M. To on informował Was o nowych notkach i udostępniał wpisy na grupach tematycznych.



W szpitalu jak to w szpitalu :). Nuda i jeszcze raz nuda. Nuda potęguje się szczególnie wtedy, jak nie możesz zbytnio wstawać z łóżka i hasać po korytarzu. Oczywiście jak zawsze w takich sytuacjach mogę liczyć na moją rodzinę i to oni codziennie byli u mnie i dowozili mi obiady :). (Bez kitu, ale na tych szpitalnych przy dłuższym ich jedzeniu, schudłabym w końcu do wymarzonej wagi 55 kg). Oczywiście jak zawsze i wszędzie spakowałam się fantastycznie. Nie wzięłam żadnej książki, tabletu ani nic, co mogłoby mi zabić nudę. Miałam ze sobą tylko telefon, który w jakiś sposób łączył mnie ze światem :). Oczywiście na sali był telewizor, ale wiecie jak z tymi szpitalnymi telewizorami jest :). Przy dobrych wiatrach można by było mówić o utracie nawet 3 cyfrowej kwoty. Na szczęście na sali leżałam z bardzo sympatyczną kobietą, z którą mimo tego, że była w wieku mojej mamy, rozumiałam się bez słów. Oczywiście że wiadomo, że priorytetem było to, żeby wyjść ze szpitala zdrowym, albo chociaż troszkę zdrowym, albo chociaż z lepszym samopoczuciem. Nie mogę narzekać, lekarze spisali się na MEDAL i od pierwszego dnia pobytu wiedziałam, że nie mogłam lepiej trafić. Jednak wiadomo, ze trafiają sie różne sytuacje w służbie zdrowia i o różnych problemach. Zdarzają się jednak przypadki, kiedy lekarze nie są w stanie pomóc choremu. Czasem dlatego, że nie posiadają niezbędnej wiedzy na temat choroby lub popełniają błędy, które są tragiczne w skutkach. W takiej sytuacji hasło błędy lekarskie pomoc prawna, powinno być dla nas najważniejsze. Pamiętajcie, ,że w takich przypadkach, odpowiednio przygotowany prawnik medyczny jest w stanie Wam pomóc i  wywalczyć dla Was odszkodowanie. Mam świadomość, że to nie wróci Wam zdrowia, ale pieniądze, które uda Wam się dostać, mogą zostać przeznaczone na dalsze leczenie i powrót do zdrowia. Prawo medyczne, to zupełnie odmienna gałąź prawa, która rozpatruje właśnie przypadku błędów lekarskich.
Ja na szczęście w tej sytuacji nie musiałam szukać pomocy prawnej bo tak jak wspomniałam wyżej, jestem zadowolona  z leczenia. Jak się czuję? Na razie jest ok i mam nadzieję, że tak pozostanie :).


17 komentarzy:

  1. uuuu to się porobiło ... ważne, że już jesteś z nami i jest wszystko w porządku :) Witamy z powrotem :*

    OdpowiedzUsuń
  2. najważniejsze że już jest okay i do nas wróciłaś, teraz już będzie wszystko dobrze

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwsze nie służba, a ochrona zdrowia. Po drugie szczucie ludzi na lekarzy, którzy ratują ludzkie zdrowie i życie lub polecanie usług prawników, którzy na takich sprawach chamsko zarabiają (proszę się nie łudzić, że Ci prawnicy chcą pacjentom pomoc..), jest co najmniej bliskie sięgnięcia dna taktu i kultury osobistej. W dobie dostępu do internetu, każdy uważa się za wykształconego specjalistę, a do lekarza idzie z gotową diagnozą i planem leczenia, a jakiekolwiek sprzeciwy ze strony lekarza, kończą się przynajmniej skargą, a w większości przypadków pozwem (zupełnie nieuzasadnionym). To lobby, które Pani reklamuje na swoim blogu, zachęca do pozywania w każdej sytuacji choćby najmniejszego niezadowolenia z wizyty lekarskiej.
    Pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi anonimie, po pierwsze witam Cię na swoi blogu i generalnie zazwyczaj lubię wiedzieć z kim piszę, więc proszę podpisz się chociaż imieniem :). W nawiązaniu do Twojego komentarza mogę napisać tylko tyle, że każdy kij ma dwa końce. Nie mówię, że lekarze są źle i popełniają błędy świadomie, ale dobrze wiesz, że w Polskiej Służbie Zdrowia pracuje wiele osób, które niestety nie są douczone i nie powinny leczyć. Nie muszę szukać daleko przykładu, jak chociażby fakt, że ortopeda zagipsowałam zdrową rękę córce znajomej. To już chyba nie jest szczucie ludzi na lekarzy, tylko chamski błąd lekarza, który powinien się wrócić na studia, zanim cokolwiek zacznie działać w medycynie. Dziękuję za życzenia i pozdrawiam :).

      Usuń
  4. Duuużo zdrówka życzę! :) Najważniejsze, to nie mieć obaw czy się wróci z tego szpitala. Mam nadzieję, że już lepiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Dorotko :* Tak jest, już lepiej, dziękuję ;*

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wracaj do zdrówka, szpitale sa fajne tyklko dla tych którzy tam pracują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Oj tak, zdecydowanie! I powiem Ci, że po długotrwałym pobycie tam stwierdzam, że masz NIESAMOWICIE ciężką pracę!!!!

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger