Ciasny, ale własny- nasz wymarzony dom :)

Witajcie w mini-piątek;).
Pogoda iście depresyjne i jesienna. Nie mam na nic ochoty, chce mi się spać i nawet nie wyobrażam sobie sytuacji, że będę musiała wyjść z domu. Taaaa... witaj jesień! Nie wiem czy wiecie, ale na Kasprowym jest już śnieg!! Jak dla mnie to jakaś masakra!
Ale żeby nie było tak smutno i pesymistycznie chciałabym Wam opowiedzieć o projekcie domu, który w niedzielę wrzuciłam na Instastory :). Dużo z Was pisało: co to? po co? więc dziś, rozwieję wszelkie wątpliwości :).


Przez 20 lat mieszkałam w domu. W domu jednorodzinnym na wsi, z ogródkiem, balkonem, ale zawsze ciągnęło mnie do bloków. Jako mała dziewczynka pamiętam, że ciągle marzyłam o mieszkaniu w bloku (koniecznie, nie w kamiennicy), o posiadaniu sąsiadów nad i pod sobą, a także o tym, żeby poczuć życie w mieście. Jako że jestem człowiekiem, który stara się realizować swoje marzenia, po 20 latach mieszkania w domu przeprowadziłam się do ukochanego miasta. Wynajęliśmy z M. mieszkanie i tak zaczęliśmy tworzyć naszą wspólną przyszłość. Oczywiście jak to zawsze bywa, życie weryfikuje przypadki i po kilku latach mieszkania w bloku, zaczynam dostrzegać różne tego plusy i minusy :). Oczywiście, nie musicie się martwić remontami, odśnieżaniem, ogrzewaniem, czy koszeniem trawy, ale możecie też zapomnieć o prywatności. Wiadomo, budownictwo jest różne, ale ten blok w który mieszkamy, nie należy do tych z kategorii dyskretnych. Wiem co słychać u sąsiadów z prawej, lewej strony i na górze. Wiem o której wraca sąsiad z imprezy, co przynosi listonosz koleżance z mieszania obok i o której wychodził chłopak od sąsiadki :). Mimo, że prywatność jest, bo tutaj nikt się sobą nie interesuje nawzajem, ale nie czuję się jakoś swobodnie bo wiem, że moją kłótnie  z M. odnotują co najmniej 3 mieszkania. Przy okazji tematu ślubu, który jak wiecie planujemy w niedalekiej przyszłości, zaczęliśmy się zastanawiać co dalej? Czy zostajemy w tym mieszkaniu przez jakiś czas, a potem szukamy większego na wynajem? Czy kupujemy mieszkanie? Czy w  końcu emigrujemy. Każde z nas po cichu myślało o budowie domu, jednak wydaje mi się że żadne nie chciało mówić tego głośno. M. również był wychowany w domu i mimo tego, że wiedział, ile kosztuje czasu i pracy utrzymanie tego w porządku chyba marzył tak jak ja o domu :). Życie w mieście jest fajne, ciągle coś się dzieje, wszędzie mamy blisko i ogólnie jakoś jest tu 'weselej' ;). Natomiast mając możliwość budować się na wsi, pomyśleliśmy, że to jest chyba najlepsze rozwiązanie dla nas :). Oczywiście oboje jesteśmy przerażeni tą perspektywą, jednak na razie nie myślimy o tym zbyt intensywnie. Na chwilę obecną, największym priorytetem dla nas jest przygotowanie bajkowego ślubu. Rzecz jasna planujemy już sobie w głowie, jak to wszystko ma wyglądać :). Stąd wrzucony w niedzielę projekt na instastory :). Zdjęcie, które możecie zobaczyć wyżej jest tylko wrzucone dla uwagi co nie oznacza, że mi się ten dom nie podoba, bo uważam, że jest baaaardzo stylowy :).Marzy mi się wnętrze nowoczesne, gdzie w głównej mierze dominuje styl skandynawski. Nie była bym sobą gdybym nie wspomniała, że beton, to zarówno M. jak i mój ulubiony materiał budowlany i na pewno znajdzie miejsce w naszym mieszkaniu nie tylko jako materiał budowlany, ale także dekoracyjny :). Chcielibyśmy mieć własną sypialnię, garderobę, duży salon, gabinet i może pokój dla dzieci :). Niezbyt duży domek, ale jednak taki, który sprawi, że mocniej zabije serce :). Wszystko jeszcze przed nami! Postawiliśmy sobie cel, że do 2025 wszystko będzie gotowe :). Marzenia marzeniami, a jak będzie? Zobaczymy!

A Ty?
Mieszkasz w domu, czy w mieszkaniu?


18 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki, żeby Wam się udało za te kilka lat :) Sama też chciałabym kiedyś zbudować swój dom.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście domek lepszy niż mieszkanko według mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie jest mieszkać w domku, zwłaszcza tym wymarzonym :) Trzymam mocno kciuki za realizację marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach, rozmarzyłam się :)
    Też marzy mi się wybudować dom, niestety ceny działek w Warszawie i okolicach na razie przerażają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oja! w Warszawie to ja się nie dziwię! Zaporowe ceny też niestety w Zakopanem są z tego co słyszałam :)

      Usuń
  5. Ja w domu nie chciałam nigdy mieszkać, mieszkałam od zawsze w bloku i tak też chciałam mieszkać na swoim no i mam ;) małe, ciasne ale własne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najważniejsze, żeby robić to, czego się naprawdę pragnie:)!

      Usuń
  6. Ja mam kompletnie na odwrót niż ty całe życie w mieszkaniu, a teraz szukamy domu z moim K.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger