Ulubiony szampon, który działa cuda. NIVEA REPAIR & TARGETED CARE

Witajcie w piątek!
Ostatni dzień urlopu właśnie dobiega końca. Przeleciały mi bardzo te 3 dni. Niestety, nie robiłam nic szalonego, bo większość czasu spędziłam w łóżku albo na pisaniu magisterki, ale zawsze to kilka stron pracy do przodu:).

Dziś przychodzę do Was z notką na temat mojego ulubionego szamponu, który w porównaniu z odżywką, o której pisałam tutaj [klik],  działa cuda!
Jeżeli jesteś ciekawa za co pokochałam ten produkt zapraszam na wpis. 



Jeżeli czytałaś wpis o odżywce to najprawdopodobniej wiesz, ze kupiłam ją przez przypadek w Tesco. W  przypadku szamponu było zupełnie inaczej. Kupiłam go, ponieważ wiedziałam, że odżywka spisuje się super i miałam nadzieję, że tutaj będzie podobnie. Jeżeli jesteś ze mną od dłuższego czasu to pewnie wiesz, że od dawna mam problemy ze skórą głowy. Muszę naprawdę uważać i rozsądnie dobierać produkty, które aplikuje na skalp. Skóra mi się łuszczy, sypie i naprawdę wygląda to źle i nieestetycznie. Miałam obawy, że ten szampon może okazać się za mocny dla mojego wymagającego skalpu, ale znalazłam na niego sposób, o którym opowiem Ci w dalszej części posta. 


  
Produkt znajduje się w dość dużej (400 ml), sztywnej butli. Szata graficzna bardzo mocno nawiązuje do tej, która znajduje się na odżywce. Na opakowaniu producent zamieścił podstawowe informacje jak nazwa firmy, serii szamponu, pojemność skład oraz kilka informacji do jakich włosów produkt jest przeznaczony. Tubka zamykana na klik, co jest super rozwiązaniem w przypadku tego typu produktów. Może to nie jest zbyt istotne dla Ciebie, ale etykieta nie zrywa się z powodu wpływu orąccej pary czy wody, która znajduje się pod prysznicem. Przyznam, że osobiście wyjątkowo tego nie lubię, ponieważ:
1. Wygląda to nieestetycznie
2. Potem jak chcę coś sprawdzić na etykiecie to okazuje się, że nie sprawdzę, bo nie ma etykiety :).


Szampon idealnie się pieni. Ma konsystencję taką, jaka najbardziej pasuje mi w szamponach. Nie za gęsty, ale też nie przecieka przez palce. Super się pieni. Niewielka ilość produktu wystarczy, żebym mogła umyć swoje włosy do połowy pupy. Ma piękny zapach! Ciężko mi określić, do czego mogę go porównać. Jest troszkę kwiatowy, perfumowany. Co najlepsze, dość długo utrzymuje się na włosach, a w połączeniu z odżywką, zapach dopiero daje czadu!


Ze względu na swoją przypadłość dotyczącą skalpu, szamponu używałam tylko na włosy, omijając skórę głowy. Jednak Nivea nie produkuje naturalnych szamponów, więc aplikacja go na skalp mogłaby mi narobić konkretnych problemów. Po użyciu go, włosy rozczesują się fenomenalnie łatwo. Mniej się plączą i są mniej puszyste, a na tym mi najbardziej zależy. Nie zauważyłam również uczucia oklapniętych włosów, czego szczerze nie lubie. Jedno opakowanie wystarcz mi na +/- 8 użyć przy długości moich włosów. 


Powiem Ci szczerze, że nie odnotowałam żadnych wad produktu. Polecam go szczerze i wiem, że sięgnę po niego na pewno nieraz!

A Ty jakich produktów używasz?
Znasz szampony NIVEA?

14 komentarzy:

  1. Lubię szampony Nivea, kupuję wersję do włosów normalnych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawno temu używałam i byłam zadowolona :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się chyba długo nic nie zmieni w tej materii :)

      Usuń
  3. A jakiego szamponu używasz na skórę głowy? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. szamponów tej marki chyba jeszcze nigdy nie miałam, ale jak widać, dużo tracę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja omijam drogeryjne szampony bo mają fatalne składy. Ten od Nivea też.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger