Garnier Hydra adapt-porównanie dwóch ulubieńców.

Witam Was w sobotę;)
Jakie plany na dziś?;) Ja rano wymalowałam koleżankę na wesele, potem porobiłam zdjęcia na bloga na caaaały tydzień, a teraz przychodzę do Was z porównaniem moich dwóch ulubionych kremików, z którymi się nie rozstaje. Pierwsze opakowanie zakupiłam jakiś rok temu i mimo tego, że czaiłam się na pharmaceris, nie zdradziłam garniera z nim;) Ja wiem, że opinie o tych kremach są podzielone i nie każdy je lubi, ale ja nie mam na co narzekać przynajmniej jak na razie:D

Oczywiście znając mnie i moją cerę, postawiłam na wersje do cery suchej i drugą do cery zmęczonej.
Teraz krótko opowiem Wam o każdym z nim, a potem pod koniec porównam oba produkty.


GARNIER HYDRA ADAPT-CERA SUCHA I BARDZO SUCHA



Tubka zapakowana była w kartonowe pudełko, na którym można znaleźć więcej informacji o produkcie. Niestety ja pudełka nie zachowałam. Tubka stoi na "głowie" i otwierana jest na "klik". Możemy spokojnie wydobyć krem do reszty. Wystarczy tylko obciąć tubkę i nic się nie zmarnuje. Szata graficzna jest skromna, nie przesadzona. Na odwrocie znajdziemy podstawowe informacje o produkcie i skład. Konsystencja jest dość gęsta, łatwo rozprowadza się na twarzy. Po nałożeniu cera lekko się świeci, ale produkt dość szybko się wchłania. Zapach bardzo mi się podoba. Jest taki kobiecy, trochę pudrowy. Czuć go jakiś czas po nałożeniu na cerę. Przy codziennym stosowaniu rano i wieczór, krem starcza mi na około 1,5 mc. Czy to dużo? Wydajność pozostawiam to Waszej ocenie. Produkt mnie nie zapchał, ani nie uczulił. Był moim pierwszym kremem z serii Hydra adapt.

GARNIER HYDRA ADAPT CERA ZMĘCZONA I POZBAWIONA BLASKU



Produkt był tak samo zapakowany jak poprzednik, więc nie będę się znowu powtarzać niepotrzebnie;) Szata graficzna podobna jak we wcześniejszej wersji, z tą różnicą, że tubka jest koloru żółtego, a nie różowego. Przyznam, że lubię żółte opakowania, bo jakoś kojarzą mi się mega energetycznie i pozytywnie:D. Pierwsze co mnie zaskoczyło po wyciśnięciu żelu, to jego konsystencja. Myślałam, że nazwanie go "żelem", to tylko chwyt marketingowy i będzie on bardziej kremem niż żelem, ale pomyliłam się. Konsystencja jest lejąca, uciekająca przez palce. Wystarczy mini-mini ilość, żeby spokojnie nałożyć go na całą twarz. Niestety, tu dużym minusem jest zapach, który jak dla mnie jest za bardzo "alkoholowy". Nie wiem, może to komuś nie będzie przeszkadzać, no ale mnie mimo wszystko razi. Kolejną rzeczą, którą zauważyłam jest to, że gdy na twarzy mamy małą rankę i nałożymy produkt na nią, to poczujemy pieczenie. W przypadku kremu nie miałam takiego problemu. Wydajność jak wspomniałam wyżej, jest jak najbardziej na duży plus.


PODSUMOWANIE

Moja przygoda z hydra adapt trwa już ponad rok. Ciężko mi porównać, który jest lepszy, bo zarówno jeden jak i drugi ma swoje plus i minusy. Różowy pięknie pachnie, fajnie nawilża, ale jest mało wydajny. Żółty natomiast ma średni zapach, ale za to wydajność jest na duży plus. Czy wydajność jest aż taka ważna? Moim zdaniem tak, ponieważ jak ja kupowałam pierwszy krem, to zapłaciłam za niego 9,90zł, a ostatnio widziałam je już po 15 zł. No nie oszukujmy się, nie jest to niska cena, jak za taki mały krem. Osobiście jestem ich fanką i podejrzewam, że jak zdenkuję różowy, bo teraz go aktualnie używam, to na pewno zaopatrze się znowu w żółty:) Na okres jesienno-zimowy będzie idealny:)

18 komentarzy:

  1. u mnie niestety się nie sprawdzają :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też dziś spędziłam czas na robieniu fot na zapas:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam wersję zieloną, była ok, ale jakoś mnie nie przekonała i póki co nie wróciłam do niej

    OdpowiedzUsuń
  4. ja nie przepadam za tą serią kremów Garniera

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miała, choć chciałam kupić nie wiem dlaczego nie kupiłam ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten krem-żel zrobił mi maskarę na twarzy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym chyba jednak postawiła na różowy. Krem - żel byłby dla mnie za słaby chyba :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślałam o tym do cery suchej i chyba jednak go wypróbuję: ))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja miałam tylko próbki tych kremów, ale bez szału, nie kupię pełnowymiarowych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Skusiłam się jakiś czas temu na ten różowy. Zapchał mnie tak, że do dziś mam tego niemiłe skutki. Nigdy więcej serii hydra adapt.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten do cery zmęczonej chętnie bym wypróbowała, może kiedyś znowu będzie na promocji :)

    OdpowiedzUsuń
  12. mnie ciekawił ten sorbet matujacy, ale koniec końców go nie kupiłam

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś mnie nie kuszą te kremy.

    OdpowiedzUsuń
  14. mieliśmy kilka kosmetyków marki, ale przeważnie nie sprawdzały się u nas i nie sięgamy już po nie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja mam tyle kremow ze starczy na kilka lat;)

    OdpowiedzUsuń
  16. No tak, ale Garnier to też jest marka rozpoznawalna.

    OdpowiedzUsuń
  17. 15 zł za krem to nie jest dużo:):)
    uwielbiam ten żel krem i jest chyba najlepszy z nich wszystkich:):)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger