Jedwab do włosów, czyli zaczynam pielęgnację od nowa.

Witajcie :)
W związku z tym, że obcięłam włosy postanowiłam się na maxa dołożyć do ich pielęgnacji. Przepytałam fryzjerkę o porowatość, pielęgnację, jak dbać, kiedy, czego używać i takie tam. Co się okazało, moje włosy wcale nie były aż tak zniszczone jak myślałam! Po prostu rozjaśnianie, farbowanie i źle dobrana pielęgnacja+wysoka porowatość sprawiały, że na mojej głowie często gościł mop. Autentycznie. Mam włosy podatne na skręt, więc prawdę mówiąc nie wyglądało to dobrze. Nie wyobrażałam sobie wyjść z domu bez prostowania, albo jakiegoś warkocza żeby nie było widać tej szopy. Co prawda czytałam jak dbać i czego używać, ale nie umiałam się zmobilizować do dbania o nie. Jednym z produktów, które mi poleciły fryzjerka był jedwab do włosów.



Jeszcze jako nastolatka (Boże jak to brzmi:D). Ok może inaczej:D Jak byłam młodsza i był szał na prostownice i te sprawy, moja koleżanka zaczęła używać tego produktu. Pamiętam, że wtedy załatwiałyśmy go przez jakąś fryzjerkę i kosztował +/- 10 zł. No wtedy to było dużo dla mnie :D. Nie wiem czemu akurat przez fryzjerkę? Czy nie było go w sklepach czy jak? Oczywiście na początku używałam go często, tylko że nie jako formę pielęgnacji, tylko nabłyszczenia po prostowaniu włosów. Teraz postanowiłam go używać właśnie w celach pielęgnacyjnych, bo z prostownicą się pożegnałam. Nie mówię, że nie będę jej w ogóle używać, bo pewnie się skuszę jeszcze nie raz, ale na razie odpuszczam.
Produkt znajduje się w małej, plastikowej buteleczce. Otwór zabezpieczony jest srebrną folią, więc mamy pewność, że produkt jest nowy i nikt go przed nami nie używał. Więcej informacji o nim jest zamieszczone na kartoniku, który zabezpiecza produkt, ale ja go od razu wyrzuciłam po zakupie. Nie  lubię chomikować niepotrzebnych rzeczy. Nie wiem co tam za bardzo pisało, więc może posłużę się informacjami ze strony wizaż.pl.

Informacje od producenta:

Naturalny jedwab- Silk Therapy- odżywka regenerująca zawiera czysty jedwab, witaminy i wyciągi z roślin. Rekonstruuje i silnie nawilża włosy i skórę głowy. Zapewnia włosom zniszczonym, suchym i matowym bardzo zdrowy wygląd, sprężystość i zmysłową miękkość. Włosy są podatne na układanie. Regularne stosowanie jedwabiu chroni włosy przed utratą wilgoci, wysoką temperaturą, promieniami UV, skutkami chemii fryzjerskiej oraz zanieczyszczeniami środowiska.
Pozostawia włosy jedwabiste z niewiarygodnym połyskiem.
Bez spłukiwania. Można używać do kąpieli i nawilżenia skóry.
Produkt jest bardzo wydajny. Dostępny w opakowaniach o różnej pojemności, od 15 do 150 ml.
Informacje pochodzą ze strony klik.
 
 
 

Z dwóch powodów go kocham. Pierwszy z nich to zapach. Niesamowity, słodki, ale jednak z taką wytrawną nutką. Nie nachalny, ale można go wyczuć na włosach. Uwielbiam pachnące produkty do włosów, a jeszcze jak utrzymują się na nich tyle czasu, to już  w ogóle dla mnie bomba. Co najlepsze nie miesza się z zapachem odżywek czy szamponów i nie tworzy na głowie jakiejś tragicznie śmierdzącej mieszanki. Drugi powód to konsystencja. Typowo oleista. Na początku myślałam, że zużyję go w kilka razy, ale wystarczy naprawdę odrobinka żeby nałożyć go na partie włosów, które tego potrzebują. A jak już jesteśmy przy aplikacji. Jedwab nakładam od połowy włosów aż po końcówki, które najbardziej potrzebują nawilżenia. Boje się nakładać na skalp i wierzchnią część włosów (nie wiem czy tak się to mówi) bo boje się przetłuszczania. Na chwilę obecną nie mam takiego problemu, ale nie chcę do niego doprowadzić. A co więcej mogę o nim powiedzieć? Jak na razie nie widzę jakiejś mega-hiper spektakularnej przemiany, ale widzę, że moje włosy naprawdę wyglądają odrobinę lepiej. Szopa już jest coraz mniejsza i mam nadzieję, że regularne stosowanie pomoże mi w końcu ujarzmić moje wysokoporowate włosy :)

22 komentarze:

  1. Polecam wypróbować jedwab z Green Pharmacy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O widzisz kochana dobrze, że mi o nim przypomniałaś:D ostatnio kombinuję z różnymi olejkami itp ale pamiętam, że ten produkt się dobrze sprawdzał u mnie, więc czas chyba do niego wrócić :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi po kilku miesiącach używania zmasakrował tak włosy, że musiałam sporą część ściąć, a wszystko przez alkohol denat. w składzie. Teraz używam jedwabiu CHI i jest o niebo lepiej, ale straconej długości nie dało się odzyskać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może zacznij olejować włosy to powinno Ci pomóc a skoro masz wysokoporowate włosy to może olej lniany wypróbujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słodki zapach? Ja czuję w nim tylko woń alkoholu:> Zdecydowanie bardziej wolę jedwab z Mariona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od jakiegoś czasu znów regularnie go stosuję :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Używam tego jedwabiu, jest na prawdę super :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam go, ale niestety się nie sprawdził. Początkowo rzeczywiście daje złudne wrażenie okiełznania czupryny, ale na dłuższą metę bardzo wysusza włosy przez alkohol w składzie. Ja już go drugi raz nie kupię, a teraz używam serum z Biovaxu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Daawno nie miałam, nie puszą mi się ostatnio, więc źle nie jest, ale pewnie go w najbliższej przyszłości kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. kiedyś go używałam namiętnie, jednak potem przestał odpowiadać moim włosom i przerzuciłam się na jedwab chi - jest sto razy bardziej genialny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana on jest bardzo odradzany przez alkohol w składzie;) Chyba z Green Pharmacy bylby lepszy;))

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś go używałam i strasznie wysuszył mi końcówki :( Pięknie pachnie, ale jak dla mnie to bubel

    OdpowiedzUsuń
  13. kiedyś używałam jedwabiu, ale mi się znudził, i tak nie byłam z niego zadowolona
    Malinowe Ciasteczka

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwszy raz, jeszcze w gimbazie, fryzjerka tego na mnie użyła i byłam zachwycona. Tak miękkich włosów w życiu nie miałam, a sama naturalnie mam mięciutkie włosy xD

    OdpowiedzUsuń
  15. kiedyś stosowałam namiętnie

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja go uzywałam dawno, dawno, ale strasznie przesuszał mi włosy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger