Konturowanie za kilka złotych-czas start!

Witajcie w poniedziałek!
Czy u Was też taka brzydka pogoda?  U mnie od rana pada, zimno i ogólnie na razie lata nie widać. Mam nadzieję, że wrócą jeszcze do nas słoneczne dni!
Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o moim sposobie na konturowanie. W tym poście przedstawię Wam 2/3 zestawu do konturowania z KOBO. Dlaczego tylko 2/3? Bo najjaśniejsza kredka powędrowała do mamy. Jakoś nie umiemy współpracować razem:)


Pewnie dziwicie się, czemu zakrętki są tak brudne? Sorki, ale kredki mi się stopiły w środku i nie mogę tego doczyścić. Wiem, wygląda to dość odstraszająco ale obiecuję, że nie mam już więcej takich zdjęć:).


Kto mnie namówił na zakup produktów? No nikt inny jak Asia:). Wiedziałam, że jak ona coś poleca, to się nie zawiodę i miałam rację :). Udało mi się kupić 3 kredki na jakiejś promocji. W sumie cały zestaw nie wyniósł mnie dużo, ale niestety nie powiem Wam ile bo nie pamiętam. Do wyboru mamy 3 kolory. Najjaśniejszy- do rozświetlenia
Zimny brązowy- do konturowania
Ciepły brązowy- do konturowania
Myślałam po zakupie, że nie dam rady konturować twarzy produktem w kredce ale uwierzcie mi, że aplikacja jest duuuuużo łatwiejsza właśnie w takiej formie.


Szata graficzna kredek jest naprawdę bardzo prosta i nie dowiecie się o produkcie zbyt wiele. W sumie, może nawet nie ma o czym pisać:)? Kredka do modelowania twarzy, to kredka do modelowania twarzy i tyle :). Opakowanie czarne, ze srebrną końcówką, która służy do wykręcania produkty. Tak jest, właśnie kredki są wykręcane, a to strasznie mi się podoba. Nienawidzę tych wszystkich, które muszę temperować, bo nigdy nie mogę znaleźć temperówki i nigdy mi się tego nie chcę robić :)


Kredki są niesamowicie miękkie, co skutkuje topieniem się produktu tak jak wspomniałam o tym wcześniej. Mimo tego jestem zadowolona z tej konsystencji, bo praca z produktem to sama przyjemność. Kredek używam zamiennie albo razem. Jeżeli zależy mi na lekkim, dziennym efekcie, aplikuję tylko 'shading'. Jak mam ochotę na coś mocniejszego i z pazurem, to używam 'scultping', a jak chcę naprawdę efektu WOW, to aplikuję oba kolory. Mimo tego, że mam dość jasną karnację produkty idealnie się do mnie dopasowują. 



Nie mam produktom nic do zarzucenia. Są miękkie, kremowe, dobrze się nakładają i świetnie blendują. Cena również nie jest duża nawet wtedy, jeżeli kredki są w regularnej cenie. Uważam, że są idealne do precyzyjnego konturowania i z czystym sumieniem mogę polecić je tym, którzy boją się konturowania i dopiero zaczynają z nim swoją przygodę.



Znacie kredki z Kobo?

11 komentarzy:

  1. Będę musiała je obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jakoś nie jestem przekonana do konturowania na morko :P ale za taką cenę można przetestować :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Głośno o niej, ale opinie, jak to się dzieje zazwyczaj, są bardzo sprzeczne :D więc trzeba się przekonać na własnej skórze :D. Próbowałaś może tego zestawu trzech pudrów od nich? :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger