K'Lips. Podróbka? Kopia? Replika? Cokolwiek by to nie było, jest boskie!

Witajcie!
Sobota-dzień mopa? Kurczę, jak zazdroszczę tym z Was, którzy bawicie się na SoB! Ja niestety spędzam dzisiejszy dzień z nogą na podwyższeniu żeby tak nie puchło i nie bolało :(. Przy okazji ogarnę sobie notatki na studia. Muszę jakoś zagłuszyć myślenie o dobrej zabawie :).
W dzisiejszym poście chciałabym Wam opowiedzieć o pomadce, która naprawdę podbija blogosferę i o ile nie lubię tak zwanych 'replik', o tyle wybaczam tej wszystko! Jeżeli chcesz się dowiedzieć, co ma w sobie ten produkt, czego nie ma inny i ile jest w stanie przetrwać, zapraszam na post! 


Zacznę od tego, że mam oryginalną Kylie więc mam porównanie co do jakości, konsystencji, trwałości itd. Jeżeli jeszcze nie czytałaś/eś tamtego posta, zapraszam tutaj.
Ten produkt zakupiłam na wielkiej promocji w Rossmannie, ponieważ chciałam ją właśnie porównać z oryginałem i znowu przeklinać się w duchu, że można znaleźć produkt pińćset razy tańszy, a równie dobry. Oczywiście zanim upolowałam pomadkę, to musiałam sobie troszkę poprzeklinać pod nosem, pokoczować kilka godzin na stronie Rossmanna, ale w końcu się udało! Wpadła do mojego koszyka, piękna, idealna nowa zabawka w komplecie wraz z konturówką. Przygody z zakupami również zostały opisane, więc serdecznie Cię odsyłam tutaj. 
Nie byłabym sobą, gdybym Wam nie opisała 'śmiesznej' sytuacji związanej z tym zestawem. Wierzcie mi albo nie, ale kredka która była w zestawie jest chyba nawiedzona. Serio! Jest to najczęściej gubiony przeze mnie produkt i znajdowany w nietypowych miejscach:D. Nie wiem, czy udało mi się jej użyć w kupie przez 3 dni, bo ciągle się gdzieś zapodziewa! Znalazłam ją już w łóżku, pod łóżkiem i w pojemniku z długopisami. Jak widzicie, na zdjęciu jej nie ma, bo znowu przechodzimy fazę 'Zagrajmy w grę' i muszę jej poszukać :). Skoro nie ma konturówki porozmawiamy o samej pomadce, bo odkąd ją zakupiłam jest u mnie najczęściej na ustach niż jakakolwiek inna szminka w życiu!

  
Produkty znajdowały się w kartonowym opakowaniu, na którym znajdowały się podstawowe informacje od producenta, odcień, pojemność i skład. Ja dorwałam numer 01, który jak dla mnie jest najlepszy. Szata graficzna prosta, ale.. No właśnie jest ale. Jest bardzo podobna do oryginalnej Kylie. I teraz warto się zatrzymać i zastanowić- czy mi to przeszkadza? Hmm.. troszkę mam mieszane uczucia. Ja mam świadomość tego, że Lovely wiedziało co robi, projektując bardzo podobny wygląd produktu, ale z drugiej strony, czy jest on na tyle podobny, żeby mylić dwa produkty? Sama nie wiem, ocenę pozostawiam Wam. Jeżeli by to był mój produkt, to na pewno bym się nie odważyła robić czegoś podobnego, ale tak jak mówię. Każdy z nas może na to inaczej popatrzyć. 
Aplikator nieznacznie różni się od oryginalnej Kylie co nie zmienia faktu, że jest równie łatwy idobry w obsłudze. Produkt jak dla mnie pięknie pachnie! Nie jest to zapach jakiś bardzo intensywny czy duszący, ale taki w sam raz :). Nie wielka ilość produktu wystarcza żeby pokryć usta, więc jak dla mnie jest to produkt bardzo wydajny. Co najważniejsze, wystarczy jedna warstwa, żeby nie było widać prześwitów! Autentycznie! Nie musicie tu machać pędzelkiem dwa dni żeby przykryć naturalną czerwień wargową mimo tego, że mam bardzo jasny odcień. Pomadka zastyga dosłownie w chwili na ustach. Zanim zdążę pomalować górę, to dół już jest całkiem suchy. Zastyga na totalny mat <3. Jestem zachwycona tym efektem, bo nie jest to taki tępy mat, który nie do końca mi odpowiada. Nie wiem czy mnie rozumiecie jaki to jest ten tępy mat, ale mam nadzieję, że wiecie o czym mówię :). Produkt ma idealną konsystencję. Nie jest zbyt rzadki, ale też nie przesadnie gęsty. Super sunie po ustach i nie wylewa się poza ich obszar nawet wtedy, kiedy zgubicie konturówkę:). A jak z trwałością? Trwałość to coś, co powaliło mnie na łopatki! Aplikuję produkt koło 8.30 wychodząc z domu i uwierzcie mi, że do 14.00 mam spokój! W tak zwanym międzyczasie potrafię zjeść drugie sniadanie, wypić kawę, herbatę i pomadka zostaje na miejscu mimo tego, że zdarza się jej nieznacznie odbić np. na białym kubku. Nie wiem jak się to dzieje. Mało tego, pójdę o krok dalej, ostatnio przetrwała nawet obiad! 


Kochane, jest to jedyny chyba jak do tej pory produkt, u którego nie zauważam wad i gdybym miała wziąć jeden kosmetyk na bezludną wyspę, to wzięłabym ten duet ( z naciskiem na pomadkę). Tani, dobry, trwały, o pięknym wykończeniu. Czego chcieć więcej? Przyznam, że żałuję wydanych pieniędzy na oryginał, bo ten nie odbiega od niego ani trochę... Jeżeli chcecie wiedzieć jak wygląda na ustach, to zapraszam Was na mój Instagram [klik]


Znacie już K'lips?
A może któraś ma również oryginał i porówna go tak jak ja?:)

21 komentarzy:

  1. Mam też jedną z nich i jestem dość zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam ochotę na tę pomadkę, ale aktualnie mam tyle szminek, że brakuje mi już miejsca :D Jak coś zużyję, to chyba skuszę się na któryś odcień ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałam ją kupić kilka razy, ale nigdy nie było akurat koloru, który mi najbardziej pasował. Po takiej recenzji mam na nią jeszcze większą ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawi mnie ta pomadka, sama muszę przetestować bo za matowymi wprost przepadam! Poza tym świetny blog - piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po Twoim poscie wiem, ze sie na nia skusze tylko co do koloru sie jeszcze nie zdecydowalam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Slyszałam dużo o tym pomadkach o oryginałach jak ich podróbkach, może i faktycznie dobre, ale nie lubię tego typu pomadek ,ale mimo wszystko może przetestuję kiedyś by wyrobić swą opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam dwa odcienie Milky Brown i Neutral Beauty i je uwielbiam :*
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ten duecik w kolorze Neutral beauty i też jestem w nim zakochana. Polowałam na nie na promocji -49% w Rossmannie, ale wszędzie została po nich tylko cena :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się udało tylko jeden kolorek na promo dostać <3

      Usuń
  9. Ja się czaje na ich zakup, ale zawsze jakoś nie mogę znaleźć ich w Rossmannie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger