Najczęściej używana pomadka ever.

Witajcie!
Pomyślałam sobie, że już dawno nie recenzowałam żadnego produktu do ust. No dobra, w sumie jak to teraz piszę to stwierdzam, że wcale nie tak dawno, bo niecały miesiąc temu, a dokładniej tutaj pisałam Wam o taniej, dostępnej stacjonarnie pomadce. Dziś opowiem o produkcie nieco droższym, ale idealnym na codzień. Nie zmienia to faktu, że produkt nie posiada wad, bo mimo swojej ceny można się ich doszukać :).
Zapraszam Was serdecznie na post o pomadce Kylie w odcieniu Koko K.


Ci co czytają mnie dłużej wiedzą, że jestem ostatnią chyba osobą, która lubi wydawać wielkie pieniądze na kosmetyki. Owszem, lubię dobre produkty, lubię markowe rzeczy, ale wydanie ponad 100 zł na pomadkę do ust jest dla mnie przesadą. Na szczęście tym razem nie musiałam się bić z myślami czy kupić czy nie kupić, bo pomadkę dostałam w prezencie. No tak to już jest jak się siedzi na internecie,wzdycha do niektórych rzeczy, a ktoś chce nam sprawić przyjemność i w końcu lituje się nad nami i kupuję :). Nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem typową polską cebulą tylko uważam, że na rynku mamy naprawdę sporo dużo tańszych, a niezbyt odbiegających jakościowo od tej pomadek. Przykładem może być płynna pomadka z GR, o której opowiem Wam jutro i sami zobaczycie, że nie wiele różni się kolorem od tej. Różnice można zauważyć w cenie, bo GR jest 5x tańsze prawie ale tak jak piszę, o tym pogadamy jutro.


Przyznam, że pomadka była na mojej chciejliście. Zapytacie pewnie czemu, skoro kolor jest pospolity, cena jak dla mnie zaporowa, a jakością nie odbiega od GR. Wiecie czemu? Bo świat blogerski i vlogerski sam napędza nasze chciejlisty:). Przecież gdyby nie fakt, że pomadki weszły szturmem do polskiej strefy Beauty, to nigdy bym się o nich nie dowiedziała. Zastanawia mnie najbardziej to, że pracuję w reklamie, moje studia w pewnym stopniu są związane z marketingiem, a ja za każdym razem daje się nabrać na marketingowe chwyty. Oczywiście nie zmienia to faktu, że lubię się czasem poddać temu medialnemu szumowi :).


Pomadka znajduje się w plastikowym opakowaniu. Oczywiście była zabezpieczona kartonikiem, którego się pozbyłam w trakcie porządków. Szata graficzna jest po prostu ładna. Nie zachwyca jakoś niesamowicie, nie jest nie wiadomo jak kobieca. Jest po prostu ładna :). Na opakowaniu znajdują się podstawowe informacje o produkcie. Coś, co urzekło mnie na pewno w tym produkcie to zapach! Jak dla mnie jest on słodki, może trochę waniliowy i co najlepsze, dość długo utrzymuje się na ustach. Oczywiście dla osób, które wolą bezzapachowe pomadki nie będzie to najlepsze rozwiązanie ani zaleta, ale dla takiego maniaka zapachowego jak ja, jest to jeden z wielu plusów. Na uwagę zasługuje również aplikator, który jest miękki, precyzyjny i pozwala na nałożenie idealnej ilości produktu. Pomadka zasycha dość szybko i po zaschnięciu tworzy mat, który uwierzcie mi, jest nie do zdarcia! Po każdym użyciu pomadki mam problem z jej zmyciem! Nawet podczas robienia swatchy do tego postu miałam potem problem z domyciem ręki:).


Kolor to idealny nudziak na codzień. Uwielbiam go do każdego makijażu. Lubię go do smokey eyes, lubię do zwykłej kreski pin-up i lubię do lekko podkreślonych tylko brwi. Uważam, że to taki odcień, który pasuje zarówno do blondynek jak i do brunetek. Nie wiem jak Wy, ale ja się najlepiej czuję w takich kolorach. Wydają mi się one takie niezobowiązujące i pasujące do każdej z  nas bezwzględu na wiek. Niestety, pomadka nie jest bez wad jak wspomniałam wyżej. W sytuacji, kiedy noszę ją często, a ze względu na jej trwałość to robię, produkt strasznie wysusza mi usta. Wiem, że jest to cecha matowych produktów, ale niestety ja tego nie lubię. Dodatkowo w ekstremalnych sytuacjach podkreśla suche skorki, a  to już nie wygląda estetycznie. A tak Kylie prezentuje się na ustach.



Niestety mam zdjęcie tylko z Insta stare, bo na chwilę obecną moje usta są w takim stanie, że uwierzcie mi- każda pomadka wyglądałaby na nich źle a wiem, że wy lubicie zoaczyć jak wygląda efekt na ustach:)

Co myślicie o wielkim Boom na te produkty?
Macie coś od Kylie?

27 komentarzy:

  1. słusznie zauważyłaś, że gdyby nie blogosfera to i ja pewnie nigdy bym się o tej pomadce nie dowiedziała. U mnie dominują kosmetyki do pielęgnacji więc na pewno nie wydam 100 zł na pomadkę, której i tak pewnie nie będę używać... zawsze sobie mówię: może kiedyś, jak już kompletnie nie będę miała na co wydawać, wtedy kupię sobie kilka takich pomadek i będę zapalczywie recenzować po czym odejdą w kąt bo zastąpię je czymś nowym - ale nie teraz ;) dla siebie wybrałabym inny odcień, np. jasny brąz albo beż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, fajnie że znalazł się tu ktoś, kto uwielbia pielęgnację :).
      Ja się tak zafiksowałam na kolorówce, że przyznam szczerze, że zaniedbuję czasami pielęgnację... Co nie zmienia faktu, że podobnie jak w przypadku kolorówki poznałam dużo fajnych produktów pielęgnacyjnych właśnie dzięki blogosferze;)

      Usuń
  2. marzę o pomadce od kylie żeby się przekonać czy są takie super :D to, że wysusza mnie nie dziwi, bo mało które matowe pomadki tego nie robią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to jest ból serca jeżeli chodzi o maty.. piękne, eleganckie, ale robią mini kuku :)

      Usuń
  3. Kolor jest piękny, tak bardzo mój :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chyba jednak się na nią nie skuszę, bo jak napisałaś, jest sporo dobrych, tańszych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o jednym z nich piszę właśnie dziś, zapraszam :)
      http://zakochanawkolorkach.blogspot.com/2017/03/duuuuzo-tanszy-rownie-dobry-zamiennik.html

      Usuń
  5. Ładny kolor, chociaż nie wiem, czy nie byłby dla mnie za jasny. Ja na razie się za pomadki Kylie nie biorę, bo cena jednak wysoka, ale chętnie zajrzę tu jutro i zobaczę ten zamiennik z GR.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę, już gotowe :)
      http://zakochanawkolorkach.blogspot.com/2017/03/duuuuzo-tanszy-rownie-dobry-zamiennik.html

      Usuń
  6. Cena zaporowa, jest wiele tańszych i podobnych jakościowo kosmetyków. Przyznam jednak, że kolor robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zanim ja się zdecyduję na zakup tych pomadek to dawno wycofają je z sprzedaży. Szczególnie odcień Koko K, wpadł mi do oka, ale zastanawiam się także nad Posie K. Oba są piękne, ale mam tak dużo pomadek, że zajmie mi wieki, żeby je zużyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy podobny gust widzę <3 :)
      A jakie najbardziej firmy lubisz?

      Usuń
  8. ładne wykończenie ale ja mam odwrotnie , najlepiej czuję się w intensywnych kolorach

    OdpowiedzUsuń
  9. Tej jeszcze nie Przetestowałam , choć nie powiem, ale kusi do zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Reklama robi swoje i myślę, że większość z nas chociaż przez sekundę zastanawiała się nad zakupem tej pomadki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam chrapkę na czerwień z tej serii :) I ja z kolei należę do tych osób, co wydają całkiem sporo na szminki, to moja wielka słabość ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ładny odcień, choć nie wiem czy np mnie byłoby w nim dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ładna, ale dla mnie trochę zbyt nude :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger