czwartek, 29 października 2015

Moje produkty do konturowania. Porównanie kółeczka z Kobo i korektorów MUR.

Witajcie:)
Miałam zawitać z tą notką wczoraj, ale się nie wyrobiłam, bo kręciłam dla Was filmiki :) Tak będą dwa nowiuśkie filmiki!:) Cieszycie się?:D Powiem Wam, że osobiście lubię kręcić, ale to zajmuje zdecydowanie więcej czasu niż blogowanie. Bloga mogę pisać w piżamie- nikt mnie nie widzi. W filmiku muszę być w miarę ogarnięta :D. Koniec końców już wkrótce pojawi się filmik z nowościami, ulubieńcami i moją wieczorną rutyną :) Serdecznie Was zapraszam do oglądania.

W dzisiejszej notce chciałabym zestawić dwa produkty do konturowania twarzy, które są ze mną stosunkowo od nie dawna, ale używam ich praktycznie codziennie, więc mogę wyrazić jakąś opinię na ich temat. Oba robią furorę w internetach, więc jak jesteście ciekawe, który produkt jest lepszy i który wybrać, zapraszam na notkę.


NA POCZĄTKU OSTRZEGAM, ŻE WSZYSTKIE PRODUKTY WYGLĄDAJĄ JAKBYM JE WYGRZEBAŁA Z KOSZA NA ŚMIECI, A WSZYSTKIE SĄ NOWE. NIE UMIEM ICH DOCZYŚCIĆ NICZYM, WIĘC JEŻELI KTOŚ MA JAKIŚ PATENT NA UPORZĄDKOWANIE ICH TO PROSZĘ O RADĘ!!!

 COVER & CONCEAL
MAKE UP REVOLUTION 


Jeżeli chodzi o naukę konturowania i samo konturowanie, to przeczytałam chyba 100 artykułów i drugie tyle obejrzałam filmików na Youtubie. Teoria teorią, a praktyka praktyką jak wiecie;). Dużo osób do konturowania używało właśnie tej palety. Mam dość mieszane uczucia jeżeli chodzi o firmę Make Up Revolution. Miałam od nich paletę cieni, ale średnio mi się z nia pracowało, więc uszczęśliwiłam kogoś innego nią, a co:). Postawiłam zaufać tym korektorom i czy wyszło mi to na dobre?


Paleta zamknięta jest w kartonowym pudełeczku, na którym znajdują się podstawowe informacje od producenta. Pierwszy minus wspomniałam już wyżej- strasznie się brudzi. O ile mogłabym przeboleć fakt, że to kartonowe pudełeczko jest całe ubabrane, o tyle nie mogę wybaczyć firmie faktu, że ta piękna, połyskująca paleta łapie KAŻDY brud. Nie ważne od czego masz palce, wszystko przyjmie. Jest to dla mnie absolutnie obrzydliwe, bo świadczy o braku higieny u osoba która jej używa, a w moim przypadku tak nie jest. Po każdym użyciu staram się ją chociaż przetrzeć wilgotną szmatką, ale to nic nie daje. Ślady jak zostawały, tak zostają. Niestety przez własne gapiostwo nie zauważyłam, że to paleta LIGHT. Kolory są dla mnie niestety za jasne, ale stanowią dobrą bazę pod konturowanie kółeczkiem z kobo o którym zaraz Wam opowiem. Co do samych korektorów nie mam im nic do zarzucenia. Konsystencja jest kremowa, nie tępa, idealnie się rozprowadzają po twarzy. Dużym plusem jest to, że kolory nie są blisko obok siebie i nie ma obawy, że się zmieszają tak jak w przypadku kółeczka z Kobo. Do zestawu dołączone jest lusterko, z którego praktycznie nie korzystam.

FACE CONTOUR MIX
KOBO PROFESSIONAL.
 
 
 No przyznać się, która nie pognała po niego do Natury?:) Szczególnie wtedy jak było -30%?:) Ja sobie nie mogłam odmówić i musiałam go mieć :) Przyznam, że myślałam, że jest większe a tu taka niespodzianka;). Kółeczko jak widzicie podzielone jest na 4 części. Każda zawiera inny kolor, niestety, podczas użytkowania mieszają się one niesamowicie! Żebym się jak starała i co robiła to się nie da. Strasznie jest to dla mnie uciążliwe. Opakowanie przykryte było tylko wieczkiem, żadnych zabezpieczających folii. Na szczęście na korektorze widać każdy ślad 'macania', więc drogeryjne zbrodnie nie uszły by na sucho:)


Ten produkt ma zdecydowanie bardziej tępą konsystencję niż korektory z MUR, ale lepszą pigmentację. Nie robi plam, mogą z nim pracować spokojnie osoby, które zaczynają konturować twarz, ale muszą uważać na wyżej wspomnianą pigmentację. Jak to mówią lepiej mniej niż za dużo:)

Który produkt jest lepszy? Ciężko stwierdzić. Każdy z nich ma wady i zalety.
Jedno mogę przyznać obu produktom, niesamowicie trudno utrzymać je w czystości i uważam, że producenci takich produktów powinni zwrócić na to uwagę!

MUR zamawiałam tutaj
Natomiast KOBO kupiłam w drogerii Natura za ok.13-15 zł

I kilka słit foć :)

MAKE UP REVOLUTION


KOBO



I EFEKT KOŃCOWY:)


poniedziałek, 26 października 2015

Niecałe 2 miesiące do świąt, czyli o czym powoli musisz pomyśleć..

Hej kochani:)
Zaczęliśmy nowy  tydzień co? Przyznać się, kto nie lubi poniedziałków :)? Mój zaczął się bardzo fajnie bo mam drugie zmiany i wstałam dziś (uwaga) o 11.00!!! W końcu się wyspałam :) Ciesze się jak dziecko i od razu humor lepszy :). Mało tego, dostałam jeszcze swoje nowe buciki, które zamówiłam w tamtym tygodniu. Nie mogę się doczekać jak się sprawdzą. Ostatnio zaczęłam znowu mieć fazę na buty. Kiedyś były buty, potem torebki, kosmetyki, a teraz znowu buty. Historia lubi zataczać krąg:D 
Czytając tytuł posta pomyślicie sobie pewnie 'No ta Zakochana zwariowała! Już myśleć o świętach?!'. Wiecie jak to mówią, przezorny zawsze ubezpieczony. 2 miesiące to dużo, ale powiem Wam, że zleci jak te 10 miesięcy od ostatniego Bożego narodzenia. O czym powinniście pomyśleć? Co zacząć powoli przygotowywać i jak rozplanować wydatki? 

Z kobiecego punktu widzenia
My kobiety lubimy, kiedy wszystko jest zorganizowane i zaplanowane. Nie lubimy zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę (btw. kiedyś tak robiłam, ale jak mi się potem zaczęło gromadzić wszystko naraz to zmieniłam taktykę), a potem biegać i nie wiedzieć od czego zacząć. Wydaje mi się, że najgorzej znaleźć TEN moment, kiedy warto myśleć o przygotowaniu świąt. Nie wiem jak u Was, w Waszych domach, ale u mnie okres Bożego Narodzenia, jest okresem magicznym, wyjątkowym i tak na dobrą sprawę już w sierpniu (tak drogi czytelniku, w sierpniu) zaczynam myśleć o ozdobach. Wiadomo, że ich nie robię i nie wieszam bombek na karniszu, ale lubię mieć zaplanowane co zrobić  i kiedy.




Z męskiego punktu widzenia
Jedzenie, jedzenie, jedzenie i jeszcze raz kilka dni wolnego. Panowie ZUPEŁNIE inaczej podchodzą do tematu. Oni zawsze mają na wszystko czas, oni zawsze ze wszystkim zdążą. Po co się denerwować wcześniej? Po co szaleć? Przecież to tylko kilka dni w roku, w których mają wolne, nie muszą nic robić, mogą leżeć bezkarnie na kanapie i się objadać bez obaw, że żona/dziewczyna/kochanka każe im wstać i naprawić kran. Robienie ozdób? A na co to komu? Przecież można kupić gotowe. Pierniki? A na co? Przecież to nie schabowe. I wiele innych podobnych teorii, które z roku na rok ewaluują i zaskakują coraz bardziej. 




Przygotowałam dla Was mini-listę, o czym już warto powoli myśleć, za czym się rozglądnąć i czy dwa miesiące to naprawdę dużo czasu?


1. Poszukaj prezentów.

Ciocia X. lubi kwiaty, mama książki, tata jest zapalonym kibicem. Spoko, wszystko mam przygotowane. Teoretycznie.. w praktyce okazuje się, że cioci wszystkie kwiatki padają, bo okres grzewczy im nie sprzyja, mama kupiła sobie już książkę, na którą czekała, a tata? Cóż.. przecież nie kupię mu biało-czerwonego szalika. Co robić? Panika, brak pomysłu i zazwyczaj kończy się to na jakimś szybko kupowanym prezencie, który nie zawsze sprawia przyjemność obdarowanemu. Warto wcześniej dowiedzieć się, co dana osoba chciałaby dostać. Nie wystarczy fakt, że znamy jej hobby bo może być tak jak wspomniałam wyżej. Kolejnym argumentem, który przemawia za tym, że warto kupić prezenty wcześniej jest to, że są one tańsze. Zdecydowanie tańsze. Nie ma tego 'boom', które można zaobserwować w grudniu. Nie wspomnę tu nawet o zabawkach, bo tam to dopiero ceny idą w górę.



2. Dobre pierniczki to esencja świąt

Nigdy nie mieliśmy zwyczaju pieczenia pierniczków na święta, aż do tamtego roku. Zrobiłyśmy z mamą i przepadłyśmy! Ten zapach, ta atmosfera, ta 'otoczka' wokół wydarzenia. No nie da się opisać. Wtedy zaczęłyśmy dość późno przygotowywać nasze smakołyki, ale tak naprawdę dobre ciasto na pierniki powinno przeleżakować kilka tygodni! Jaki z tego morał? Że już teraz warto poszukać jakiegoś fajnego przepisu, zrobić pierniki, spróbować i w razie powodzenia misję powtórzyć w połowie listopada. Zadowolenie domowników i gości gwarantowane:)



3. Co roku ta sama dekoracja, czyli klasyko trwaj.

Bombki przekazywane z dziada-pradziada to może fajna alternatywa, ale ileż można oglądać jedną i tą samą choinkę? 15-20 lat? Nie mówię tu o wymienianiu wszystkich ozdób i wydawaniu nie wiadomo jakiej kwoty na nowe. Teraz w dobie internetu i w sytuacji, kiedy DIY rozwinęło się naprawdę niesamowicie możecie pomyśleć o stworzeniu czegoś, co jesteście w stanie zrobić sami. Inspiracji możecie szukać w sieci, TV czy nawet gazetach. Zostawcie sobie 2-3 bombki 'pamiątkowe', a reszte stwórzcie sami, zróbcie coś! Z mężem, dziećmi. Sprawcie, żeby te święta były inne! A jeżeli nie macie czasu, albo talentu na robienie własnych ozdób, kupcie je już dziś. Ceny tak jak w przypadku prezentów są na pewno tańsze w październiku niż tydzień przed wigilią.



4. W tym całym zamieszaniu pomyśl o sobie.

Tak jak wspomniałam na początku posta, kobieta ma na głowie praktycznie WSZYSTKO. Czapki z głów dla tych Panów, którzy angażują się bezpośrednio (albo chociaż pośrednio) w organizację świąt. Usiądź na spokojnie, przemyśl, co tak naprawdę chciałabyś dostać na Mikołaja. Stwórz swoją własną 'wiś-listę' z marzeniami i niech sobie ona wisi aż do świąt. Może zainspirujesz bliskich do stworzenia podobnej? Albo zasugerujesz im co chciałabyś dostać? Wtedy im jest łatwiej podczas zakupów, a i Tobie sprawią przyjemność.



 I co nam pozostało?

Spokojne, bez stresu odliczanie do świąt:). Jeżeli ogarniesz rzeczy o których wspomniałam dziś, w grudniu nic nie powinno Cię zaskoczyć. Czy nie lepiej teraz przygotować to co możemy, a potem cieszyć się tą magiczną atmosferą?:)


A Wy jak do tego podchodzicie?
Lubicie mieć wszystko zaplanowane czy wolicie spontan?

niedziela, 25 października 2015

Najostateczniejsze podsumowanie współpracy z Hooy. Jak się sprawdzają buty po miesiącu, co mogę powiedzieć o sklepie i jak czyścić buty żeby nie zniszczyć ?

Witajcie :)
I koniec weekendu:) Akumulatory naładowane? Ja ładuję co wieczór żeby mieć siłę wstać na drugi dzień. Szkoda, że był taki piękny weekend, a ja z niego nie skorzystałam. Czerpaliście pełnymi garściami z tej pogody? Jeju wszystko by było ok, gdyby mnie dziś tak głowa nie bolała... jak ja nienawidzę tego uczucia!! Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło:) Podobno jak coś boli, to człowiek czuje, że żyje, więc ja dziś żyję wyjątkowo intensywnie :D
Chciałabym Wam napisać podsumować współpracę z firmą Hooy, Wspominałam o niej tuw tym filmiku i jeszcze tej notce. Dziś skupie się bardziej na stronie technicznej niż wyglądzie, wygodzie, stronie producenta i doradzę Wam, jak prawidłowo czyścić adidasy. Gotowi?:)
To jazda;)




Jestem kobietą. Dla mnie but musi być zdecydowanie wygodny, ładny i prosty w czyszczeniu. Mam manię czystego obuwia. Jak widzę u kogoś brudne buty to mi słabo. Nie wiem, wszystko jestem w stanie tolerować, ale nie brudne, ubłocone buty, a już u kobiet to totalne dno. Przed każdym wyjściem dokładnie oglądam buty i sprawdzam, czy się gdzieś nie zawstydzę. Zazwyczaj nic podobnego nie ma miejsca, bo buty staram czyścić 'po każdym użyciu'. Do czyszczenia przejdę jednak później. Zacznijmy może od najważniejszej rzeczy jeżeli chodzi o obuwie, a mianowicie o wygodę. Testowałam  model SPIDER. Wiem, że firma ma w swojej ofercie jeszcze takie modele jak: Cleopatra, St. Tropez, Devil, Fivestar, Rainbow, Take it easy, Highfive, Brownie, Ms. Ricco, Genee, Azul, Verano, Cielo, Negrus, Paco, Peligro i Trampus. Jest w czym wybierać prawda?:). Nie wiem jak spisują się te modele, bo testowałam Spider i tylko na jego temat mogę się wypowiedzieć. Do testów wybrałam sobie numer 37. Trochę się obawiałam, że buty będą za duże. Przeważnie noszę rozmiar 36, ale według tego jak producent nam zasugerował zmierzenie stopy, tak wyszło mi 37 i na ten rozmiar postawiłam. Nie zawiodłam się. Pierwszy plus, rozmiar obuwia=rozmiarowi w centymetrach wkładki (naszej stopy). Buty są idealnie wyprofilowane, co sprawia, że są niesamowicie wygodne.  Piankowa podeszwa sprawia, że my nie chodzimy w butach tylko pływamy:) Pamiętam jak pierwszy raz ubrałam buty i poczułam się jakbym szła po piasku:). Zero wyczucia podłoża, po prostu dryfowanie :). Sprawdza się to bardzo dobrze podczas biegania o czym przekonałam się osobiście. Nic nas nie gniecie, nie uciska, ani nie powoduje dyskomfortu.

Skoro kwestię wygody mamy za sobą, przejdźmy do wyglądu. Jak wiecie, testerzy nie mieli wpływu na wybór koloru butów, które testowali. Było to wybierane przez producenta. Nie wiem jaką drogą, czy losowania, czy dostępnych rozmiarów, nie wiem. Szczerze? Dla mnie to idealne rozwiązanie. Sama pewnie bym analizowała pewnie 3 dni kolorystykę zanim wybrałabym buty dla siebie. Tak dostałam i wyjścia nie było. Akurat jeżeli chodzi o mnie, to wybór był trafiony w 100%. Kolory jak najbardziej moje. Strasznie podoba mi się to, że są tak idealnie dobrane i świetnie współgrają ze sobą. Uważam, że 3 kolory na butach to max jeżeli chodzi o wstawki. 




Przejdźmy teraz do sklepu i kontaktu z blogerem. Nie wiem jak Wy moi kochani czytelnicy, ale ja strasznie zwracam uwagę na ustawienia na stronie sklepów internetowych, układ produktów, ułatwienia w poruszaniu się po nim i inne cechy, które dla mnie składają się na miejsce, w którym pokocham robić zakupy. Po wejściu na stronę sklepu pojawia się menu, w którym do wyboru mamy kilka zakładek. Taki podział zdecydowanie ułatwia poruszanie się po sklepie. Strona utrzymana jest raczej w sportowym i młodzieżowym stylu. Nie przeszkadza mi to, taka jest wizja producenta, więc dziwne dla mnie by były tu jakieś róże czy tiule ;) Nazwa przyznajcie jest bardzo chwytliwa :) Nie sposób zapomnieć o niej :). Widzę, że spece od marketingu wiedzieli co robią, nie było tu przypadku:). I to kolejne aspekty, gdzie nie widzę wad. No serio nie widzę.




Przejdźmy do tego znienawidzonego czyszczenia. Ogólnie mam jeden i ten sam patent na czyszczenie obuwia sportowego i raczej się go trzymam, Moje 'najeczki' przetrwały z nim i nic im się nie stało więc wiedziałam, że i te buty nie ucierpią. 

1. Najpierw wyjmuję wkładki i sznurowadła. Zazwyczaj czyszczę je oddzielnie. Sznurówki po prostu piorę ręcznie w proszku do białego, to samo robię z wkładką.  Podobno można prać w pralce w specjalnym worku, ale niestety, nie posiadam takiego:).
2. Miękką szczoteczką z wodą i mydłem usuwam zabrudzenia typu błoto czy jakieś inne gorsze rzeczy. Nie moczę butów! Jak dla mnie to największa zbrodnia! Odkształcają się one, szybciej przemakają później... serio, nie róbcie tego nigdy bo im zaszkodzicie tylko.
3. Jeżeli mydło woda i szczoteczka nie pomagają, usuwam zabrudzenia szczoteczką do zębów (oczywiście nie tą co myję zęby:D), i pastą wybielającą. W 98% ten patent się sprawdza.
4. Czekam aż buty wyschną:)

Ważne!
  • Nie kładźcie butów pod grzejnikiem, nie suszcie ich w suszarce, nie wystawiajcie na słońce.
  • Nie moczcie, ale to już wiecie:)
  • Nie używajcie silnie żrących detergentów. Jeżeli podeszwa jest nadal żółta, spróbujcie ją przemalować zwykłą farbką akrylową. 

I to chyba tyle jeżeli chodzi o buty, sklep i moje sposoby na czyszczenie. Buty już czyściłam tym sposobem i nie stało się zupełnie nic.

Dziękuję firmie Hooy za możliwość przetestowania.
Jeżeli spodobał się Wam mój model, zapraszam na zakupy (klik)

DOSZŁY  MNIE SŁUCHY, ŻE TERAZ DRUGA PARA -50%!
ZAPYTAJCIE DOKŁADNIE PRODUCENTA O SZCZEGÓŁY PROMOCJI:)





sobota, 24 października 2015

POLECALNIA, czyli 1 miesiąc-1 blog.

Witajcie ;)
Jak Wam mija sobota? Ja do 20.00 w pracy, a potem sobie obejrzę The Voice of Poland:). Lubicie? Jak dla mnie to najlepszy show. Co prawda nie mogę znieść tam kilku osób, ale cóż:) Staram się na nie nie patrzyć :D
Kończy się październik, a w związku z tym chcę wprowadzić nową serię, którą mam nadzieję będę powtarzać w każdym miesiącu. Pod koniec każdego miesiąca będę Wam polecać jeden blog, dokładnie go opisując i skupiając się na autorze, Kiedyś robiłam takie zestawienie 10 blogów, ale uważam, że chyba lepiej opisać jeden, a dokładnie :)
Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o kobiecie z pasją, która rozwija swoją pasję i zaraża nią innych. Wiecie o kim mowa?:)



PASJE KAROLINY



Ok, może nie każda z Was osobiście zna bloga Karoliny, ale nie wierzę w to,  że nigdy o nim nie słyszałyście! No musiałyście słyszeć i już :). Pamiętam czasy, kiedy autorka pisała jeszcze o kosmetykach, potem jej blog zaczął ewaluować. Przełomowym momentem w 'naszej znajomości' była wiadomość od niej o pomocy w modyfikacji mojego szablonu. Skakałam pod sufit, bo wiecie... ja już prawie pół inżynier jestem, ale wtedy te wszystkie programy graficzne, kody i inne mnie przerażały. Byłam też początkującą blogerką, nie oszukujmy się i nie wiedziałam w ogóle jak istotną rolę odgrywa szablon. Dogadanie się z Karoliną przebiegło CAŁKOWICIE bezproblemowo. Poprosiłam żeby było kobieco i różowo i było! Szablon w 200% spełnił i spełnia moje oczekiwania, Mało tego, Wy również go lubicie! Tak o to zaczęła się nasza znajomość chociaż bloga kochałam już wcześniej:)




I teraz kilka słów o Karolinie. Nie skorzystałam z możliwości skopiowania tego co ona pisze o sobie. Chcę ją opisać swoimi słowami tak jak ją widzę i tak jak ją 'znam'. Mama, żona, pasjonatka. Niesamowicie zdolna i pomocna osoba! Uwielbiam jej wpisy i zdjęcia. Każda notka jest przemyślana. Nie ma tak zwanych postów 'zapchaj dziurę'. Założę się, że ma ona wszystko rozplanowane i zaplanowane od pierwszego do ostatniego dnia miesiąca. Prowadzi kilka kategorii wpisów, których dokonuje systematycznie (tak, tak o mnie nie można tego powiedzieć). Kocham jej 'KAROlinki' i serię dot. porad jak upiększyć swojego bloga. Nie ogranicza się do jednej tematyki na blogu. Słowo, znajdziecie tam wszystko co chcecie wiedzieć i jeszcze więcej. Znajdzie się również seria dla mężczyzn, ponieważ jej mąż również udzielił się kilka razy:)

Karolinko, jeżeli to czytasz to chcę żebyś wiedziała, że jesteś moją inspiracją i chciałabym kiedyś chociaż w 80% prowadzić swojego bloga tak jak Ty prowadzisz swój:)

*zdjęcia pochodzą z bloga autorki

Serdecznie zapraszam Was do Karoliny!
Odwiedźcie i zostańcie na dłużej bo naprawdę warto;)

piątek, 23 października 2015

Książka vs Film. Co lepsze? Podsumowanie 3 pozycji.

Witajcie;)
Wiele razy słyszymy, że film nie jest w stanie oddać tego, co przeżywamy w trakcie czytania książki. Przyznam, że jestem osobą, która dość dużo czyta. Wiem, że mogłabym czytać jeszcze więcej ale niestety, nie zawsze pozwala mi na to czas. Dziś chciałabym Wam przedstawić kilka pozycji książkowych, które zestawiłam z filmami, Co okazało się lepsze?


  CHŁOPIEC W  PASIASTEJ PIŻAMIE




Przyznam, że pierwszy raz zdarzyła mi się sytuacja, że film był dużo lepszy od książki. Najpierw obejrzałam film i stwierdziłam, że warto było by się zapoznać z książką. Niestety, nie warto.. Książka jest dla mnie nudna i napisana w taki sposób, że nie chce się jej czytać. Film jest wspaniały. Wzruszający, skłaniający do refleksji. Nie jest to na pewno propozycja do oglądania po ciężkim dniu, albo kiedy dopada nas jesienna depresja. Nie wiem dlaczego większy wpływ wywar na mnie film. Ze względu na obraz małych dzieci? Ze względu na pokazaną obozową rzeczywistość czy dlatego, że ludzki umysł nie jest w stanie wyobrazić sobie tego, co przeżyli ludzie w obozach. 

POLECAM: FILM.


GWIAZD NASZYCH WINA

  
Nie wierzę, że któraś z Was nie słyszała o tym filmie albo książce. Oczywiście tak jak w przypadku 'Chłopca.." Najpierw obejrzałam film, a potem zapoznałam się z książką. Na szczęście obie pozycje są dla mnie naprawdę MEGA. Książkę pochłonęłam chyba  w jeden wieczór? No dobra, maxymalnie w dwa, ale czyta się ją jednym tchem! Film jest bardzo romantyczny, wzruszający i idealny dla par. Z tego co pamiętam, to w filmie nie zostało wycięte zbyt dużo scen z książki. 

POLECAM: WARTO POZNAĆ OBIE POZYCJE. 



LOVE, ROSIE
 

 Jak zobaczyłam książkę po raz pierwszy to pomyślałam sobie 'co to jest?!' Praktycznie cała napisana jest za pomocą e-maili lub listów, które wymieniają między sobą bohaterowie. Myślałam, że będzie się ją źle czytać, ale nic bardziej mylnego! Czyta się ją praktycznie jednym tchem. Niesamowicie wciąga!! A film? Miałam wrażenie, że czytałam inną książkę. Inna fabuła, inne dialogi i wszystko jakieś inne. Poza tym zupełnie inaczej wyobrażałam sobie głównego bohatera. Wcale nie jest taki przystojny jak pisało w książce;


POLECAM: KSIĄŻKĘ

 A Wy jakie macie zdanie na ten temat? Wolicie książki, czy filmy?

czwartek, 22 października 2015

II część promocyjnych cudów w Rossmanie :)

Witajcie :)
Wczoraj informowałam Was o pierwszej części promocji, a dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować co zakupię w drugim terminie. Słyszałam, że podkłady mają być od 14.11, więc nic straconego! Każda z nas powinna być zadowolona ;) Jeżeli chcecie poznać dokładnie terminy promocji i poznać moje propozycje w pierwszym tygodniu zniżek, to zapraszam Was tutaj.


TUSZE DO RZĘS





 

CIENIE DO POWIEK









EYELINERY






Znacie moje typy?:)

 

środa, 21 października 2015

Rossmann znowu atakuje promocjami!!! Co zakupić i czy warto?

Witajcie;)
'Nadejszła wiekompomna chwiła' i Rossmann znowu kusi nas promocjami! Przyznam, że czekałam na to jak każda z nas, ale jak teraz tak myślę, to sama nie wiem co bym chciała kupić:D. Tak to już  z nami jest ;D
Zaglądnąć na pewno zaglądnę, ale nie wiem czy coś wybiorę. W każdym razie chcę Wam dziś pokazać produkty, które sprawdziły się u mnie i które może zakupię :) Promocje są dwie. Od 2.11-06.11 obowiązuje -49% na szminki, błyszczyki, kredki, lakiery i produkty do pielęgnacji paznokci, natomiast od 7.11-13.11 rabat -49% obejmuje tusze do rzęs, cienie do powiek, kredki do oczu i eyelinery. Jak widzicie, w promocji nie znajdą się niestety ani podkłady, ani pudry, ani produkty do konturowania twarzy :(.




SZMINKI









BŁYSZCZYKI





KREDKI




LAKIERY DO PAZNOKCI






Z następnymi produktami przyjdę w następnej kolejności;) a Wy co polecacie?;)
wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony klik 

wtorek, 20 października 2015

Moje akcesoria do zdobienia paznokci.

Witajcie;)
U Was też taka brzydka pogoda? Ciemno, zimno i nic się nie chce. Nie cierpię takiej pogody. Nic mi się nie chce. Myślałam, że nie wstanę dziś do pracy... Żeby nie było samego narzekania, wczoraj dostałam paczkę od BingoSpa, przyszło moje zamówienie z E-Zebra, kupiłam kółko do konturowania i udało mi się nawiązać dwie współprace;)
To by było tyle nowości ode mnie, a tymczasem zapraszam Was na post;)

Jestem osobą, która uwielbia oglądać zdobienia paznokci. Szukam inspiracji, czytam o nowościach niestety, mam dwie lewe ręce i na dobrą sprawę nie umiem sama zrobić nic. Nie potrafię nadać nawet ładnego kształtu paznokciom. Trudno. Nie zmienia to faktu, że akcesoria do zdobienia paznokci gromadzę skrupulatnie. A co nie wolno mi?:)

Zacznę od podstawowych rzeczy.

 OZDOBY DO PAZNOKCI



PILNIKI, BLOKI.



PĘDZELKI, SONDY

(Więcej o zestawie pisałam tu )


PŁYTKI



STEMPLE



ZMYWACZE HYBRYDOWE



INNE (Tasiemki, pióra, karuzela)



A Wy lubicie zdobić paznokcie?:) Czego używacie?:)