Pomadki, które wcale nie zrewolucjonizowały mojego kosmetycznego świata.

Hej hej :)
Dziś Tłusty Czwartek:) Jecie pączki? My mieliśmy dostawę z rana od mamy chłopaka i tylko zerkam w stronę stołu zastanawiając się ile dziś ich zjem:D. Coś czuję, że jak wrócę o 21 z pracy, to wezmę się za Gym break'a jak nic! Ktoś ćwiczy ze mną :D?

Chciałabym Wam zaprosić na recenzję pomadki, z którą wiązałam dość duże nadzieje, a wyszło raczej średnio, żeby nie powiedzieć nijak. Jeżeli jesteście ciekawi o jakiej pomadce mowa i co się między nami wydarzyło, serdecznie zapraszam Was na dzisiejszy post. 


Pomadek nigdy za wiele. W sumie pierwszymi kosmetykami jakie zaczęłam kupować były własnie pomadki. Na początku wiadomo-pomadki ochronne. Potem dorastałam i sięgałam po coraz odważniejsze kolory. Były neonowe róże, seksowne czerwienie, czy nudne nudziaki. Kupując tą pomadkę myślałam o czymś, co będzie fajnie wyglądać na codzień. Co delikatnie podkreśli kolor moich ust. Byłam pewna, że trafię na idealny kolor dla mnie. 
Po otrzymaniu pomadki byłam w lekkim szoku. Dlaczego? Bo pomadka w opakowaniu wygląda jak na zdjęciu powyżej. Przypomina po prostu neonowy róż, który już mam. Trochę się wystraszyłam, bo w takiej pomadce nie wystąpię ani w pracy, ani na uczelni. Myślę sobie- no trudno, będzie najwyżej albo do zdjęć. Otworzyłam i przeżyłam kolejny szok, ale o tym za chwilę.

Szminka przychodzi do nas tak jak widzicie na zdjęciu. Bez żadnego zabezpieczającego kartonika. Dziwne? No troszkę. jedynym zabezpieczeniem jest folia ochronna. Gdyby nie ona, to nawet bym nie wiedziała, czy ktoś czasem jej nie używał. Na opakowaniu nie znajdziecie żadnej informacji. Na zakrętce znajduje się tylko nazwa firmy i kod kreskowy. Nie jestem Wam w stanie nawet powiedzieć jaki mam odcień. Opakowanie czarne, klasyczne i nawet ładne. Oczywiście plastikowe. Szminka wykręcana, mechanizm jak na razie działa bez zarzutu.


Dlaczego przeżyłam szok? Bo nie wiem czy tu to widzicie, ale szminka jest zupełnie inna niż sugerowało to opakowanie! Jest o wiele spokojniejsza i na pewno nie neonowa. Kojarzy mi się z takim delikatnym koralem. Szczerze? Bardzo ładnie wygląda w opakowaniu. Szminka ma bardzo tępą konsystencję. Jej wykończenie jest półmatowe. Dziwi mnie właśnie ta konsystencja, bo mam matową szminkę i jeszcze nie jest aż tak 'tępa' jak ta. Bezzapachowa. Na pewno nie nawilża ust. Czy podkreśla skórki? Nie zauważyłam. Niestety nie trzyma się też jakoś specjalnie długo na ustach. Jak coś zjecie, albo wypijecie, to na bank po szmince nie będzie śladu. W sumie nie ma za bardzo na co narzekać, bo czego się spodziewać za 8 zł?


Pomadkę na pewno wykorzystam. A to przy jakimś makijażu, albo do kręcenia filmów.
Swoją zakupiłam tutaj.


Jakie macie zdanie o kosmetykach MUR?
Lubicie czy nie za bardzo?
Ja przygotowuję filmik na ten temat i wtedy poznacie moje zdanie:)

51 komentarzy:

  1. Ja mam kilka tych pomadek, niektóre są świetne a niektóre okazały się bublem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam jedną z tych szminek w kolorze ciemnej śliwki i kurde, ale ona w opakowaniu jest bardzo ciemna, a na ustach półprzezroczysta :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam taką czerwoną, kolor ładny, ale rzeczywiście nie trzyma się zbyt długo. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam paletki cieni i je lubię, szminki nie miałam ale lubię taki kolor :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A paletki to też dla mnie temat-rzeka.. Flawless matte był dla mnie totalną porażką..

      Usuń
  5. Ja mam pomadkę z tej firmy i jestem z niej bardzo zadowolona była zabezpieczona folią która utwierdza w przekonaniu że jest nowa i za swoją dałam 4 zł na kosmetykomani

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja nie wiem co z moją było nie tak ...

      Usuń
    2. Też nie wiem co mogło być z Twoją nie tak.

      Usuń
  6. co do ceny to się nie zgadzam, bo szminki w kredce od GR są za niedużo więcej a są jakościowo genialne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie racja, zwracam honor:) Ale GR przeważnie ma fajne rzeczy, a z MUR wieczna loteria..

      Usuń
  7. Kolor jak dla mnie za intensywny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty :) On jest prawie identyczny jak kolor moich ust :) Tylko w opakowaniu tak wygląda;)

      Usuń
  8. Słyszałam, że z tymi pomadkami to wszystko zależy od koloru. Zakupiłam sobie odcień Crime za niecałe 5 złotych. Taki dość jasny fiolet i jest kremowa, a kolor na ustach potrafi utrzymywać się dość długo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przy tak tanich pomadkach zazwyczaj nie ma kartoników. Szkoda, że jej jakość rozczarowuje, nie toleruję tępych szminek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tej firmy mam tylko bazę pod cienie i jestem z niej zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam, że oni mają bazy pod cienie:)

      Usuń
  11. nie lubię tępej konsystencji

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba też bym się z nią nie polubiła. Nawet nie miałam nigdy nic z tej marki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic a nic? Ja miałam kilka rzeczy i jak napisałam wyżej-loteria.

      Usuń
  13. Miałam dwa podejścia do paletek z MUR, żadne się nie powiodło.. Jestem w trakcie testów trzeciej paletki, i zobaczymy czy coś da się z niej wycisnąć. :) Chodzi też za mną the one foundation w kolorze 1, do rozjaśniania podkładów + ewentualnie ciemniejszy odcień, żeby móc dostosować podkład do klientek, ale nie wiem czy warto, bo opinie mieszane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja paletek z MUR to w ogóle nie umiem obsługiwać... cienie się nie blendują, osypują... no tragedia.

      Usuń
  14. Oj szkoda ze sie nie utrzymuje, ale kolorek ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chociaż spodziewałam się większej mocy koloru :D

      Usuń
  15. mnie ta firma w ogole nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam fioletowa i bardzo ja lubie. Pachnie budyniem i nie jest tępa. Całkiem fajnie sie trzyma i schodzi rowno, ale lekko barwi usta, co w sumie mi nie przeszkadza. Nie jest moją ulubioną, ale nie jest bublem ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No żartujesz? Kurde to dobrze, że tak fajnie trafiłaś :)

      Usuń
  17. Przeżyłam podobny szok do Twojego... myślałam, że zamawiam kolor jagodowy, a okazało się, że to tylko kolor opakowania... w środku był brzydki ciemnobrązowy, niemal czarny kolor... :<

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam kilka pomadek tej marki i bardzo je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  19. a wygląda na taką śliczną :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ładny ten kolorek, lubię takie delikatne :)

    Pozdrawiam,
    http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Kolorek ładniutki :) Mam jedną z MR ale też mnie zbytnio nie zachwyciła.

    OdpowiedzUsuń
  22. Za 8?! Ja wszędzie widywałam po 5 i swoją też mam za tę cenę. Te pomadki mają mieć naklejkę na zatyczce, na której napisany jest kolor, ale widziałam te naklejki tylko jeden raz :D Kurcze, może źle trafiłaś, ja mam w odcieniu ciemnego fioletu i dopóki jej dosłownie nie zedre, to sama nie zejdzie. Nie zrażaj się i kup jeszcze jakąś, ale najlepiej szukaj stacjonarnie (w moim tycim miasteczku już jest, w Rzeszowie też już w dwóch galeriach ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz kurde sama nie wiem za ile kupiłam :D Ja ani razu nie widziałam tej magicznej naklejki :D Mówisz, że fioletowa tak trzyma? U mnie stacjonarnie nigdzie ich nie ma..

      Usuń
  23. Kolor śliczny, ale faktycznie różni się od tego na opakowaniu ;/

    OdpowiedzUsuń
  24. Śliczny kolorek, jednak mi w ogóle by niestety nie pasował :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie cierpię tych pomadek, są twarde jak kamień ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger