Beże, brązy, błyski... i to wszystko w jednej palecie!

Hej hej ;)
No i mamy weekend :) Do niedzieli notki będą publikowane automatycznie więc mam nadzieję, że wszystko zostanie opublikowane po mojej myśli i nic nie przegapicie. W każdym razie z ukrycia będę monitować czy wszystko hula. 
W dzisiejszym poście chciałabym Wam przedstawić paletkę cieni, którą dostałam na lipcowym spotkaniu blogerek w Suchej Beskidzkiej. Jak się sprawdziła, za co ją lubię i dla kogo szczególnie jest dedykowana? Zapraszam na post!



Na chwilę obecną można powiedzieć, że trafiłam i na hit i na kit w kategorii cieni do powiek z firmy MUR. Niesamowicie przypadły mi do gustu czekoladki, zarówno biorać pod uwagę kolorystykę, pigmentację i trwałość. Kitem okazała się natomiast dość spora paletka Flawless Matte,  którą w ogóle nie umiałam pracować, cienie się osypywały, a podczas blendowania znikały totalnie. Niestety nie było to dla mnie i paletka poszła w świat. Bałam się, że tym razem znowu się okaże, że nie zaprzyjaźnie się z tym produktem chociaż nie ukrywam, że byłabym zawiedziona tym faktem, ponieważ kolory są zacne :). Nie minęło kilka dni po spotkaniu jak postanowiłam, że muszę sobie zrobić makijaż żeby w końcu wyrobić jakieś zdanie o niej. Moment ten uwiecznił w tym filmiku, więc jesteście ciekawi jak mi wyszło, zapraszam Was do obejrzenia.



Opakowanie paletki jest niestety dosyć tandetne i plastikowe. Brakuje mi lusterka! Okropnie! Jakoś przyzwyczaiłam się, że zazwyczaj w paletkach, które miałam do tej pory było lusterko, no i teraz go zabrakło. Generalnie już całe opakowani jest porysowane i nie wygląda dość estetycznie mimo tego, że jest przechowywane w nie złych warunkach, w kufrze kosmetycznym. Na opakowaniu znajduje się kilka informacji o produkcie. Niestety nie mogę nigdzie znaleźć, jak nazywa się ta wersja palety. Jeżeli wiecie i chcecie mnie oświecić, to będę bardzo wdzięczna :). Do cieni dołączona jest pacynka, której zazwyczaj nie używam. Cienie nie są duże. Wydaje mi się, że w porównaniu do innych mają stosunkowo małą gramaturę. Koniec narzekania. Przejdźmy do konkretów i pozytywów, bo jest ich naprawdę sporo!


Kolory są naprawdę pięknie napigmentowane, intensywne, idealnie się blendują i nie 'tracą' swojej mocy w trakcie blendowania. Utrzymują się spokojnie na powiece cały dzień mimo tego, że ja generalnie nie używam bazy. W tej palecie znajdziecie wszystkie kolory, które pozwolą Wam stworzyć zarówno dzienny, jak i wieczorowy makijaż.  Znajdziecie tu beże, brązy i inne kolory, które nadają się o rozświetlenia makijażu.





Naprawdę polecam tę paletkę zarówno osobom początkującym, jak i tym, którzy zajmują się makijażem już dłuższą chwilę. Koszt takiej paletki to około 20 zł za 12 cieni więc sami przyznacie, że cena jest śmieszna, a jakoś niesamowita!


Jakie paletki z MUR możecie mi jeszcze polecić?:)


22 komentarze:

  1. piękne odcienie złota, makijaż też bardzo ładny, uwielbiam takie palety ale nie umiem w pełni wykorzystać ich potencjału

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żanetko na pewno umiesz! Masz niesamowity zmysł artystyczny co widać na blogu!:)

      Usuń
  2. Przez pewien czas bardzo chodziły mi po głowie. Teraz będę przymierzać się do zakupu jakiejś paletki na co dzień- muszę sobie o tych przypomnieć i wziąć pod uwagę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na codzień jeszcze mogę Ci polecić au naturel ze sleek :)

      Usuń
  3. Czy to przypadkiem nie jest ESSENTIAL SHIMMERS ? Mam Iconic 1 i od niedawna Hot Smoked i obie uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, właśnie nie wiem gdzie mogę znaleźć nazwę :)

      Usuń
  4. Mam inną paletkę z tej serii ale średnio jestem zadowolona. Za to pozostałe MUR jakie mam spisują się świetnir.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie najlepsza paletka MUR to czekoladka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne- zarówno cienie, jak i makijaż :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne. Czemu jam ma lewe ręce do używania cieni.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tej paletki z MUR akurat nie mam, ale przyznam, że mnie skusiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja miałam styczność z Iconic 3 tej marki, która była zamiennikiem dla Urban Decay Naked 3. Generalnie kolorystyka paletki jest świetna, jak z resztą w pierwowzorze. Jakość cieni jest naprawdę fajna, jak na tak tani produkt, więc nie dziwie się, że jest aż tak popularna. Pokazywałam na blogu samą Iconic 3, jak również porównanie palety MUR do Urban Decay. Znajdziesz sobie przez szukajkę na górze, ale polecam zobaczyć, bo kolorystyka jest naprawdę ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to muszę koniecznie zerknąć. Lubię takie porównania :)

      Usuń
  10. Następnym razem, jak się spotkamy, robisz mi makeup tutorial! JASNE?!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger