Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydełko. Pokaż wszystkie posty
Rockowa czekolada, czyli o ostatnim mydełku:)

Rockowa czekolada, czyli o ostatnim mydełku:)

Hej witajcie:)
Dziś przychodzę do Was z ostatnim mydełkiem, które dostałam w ramach współpracy z Kate Wo. Jeżeli chcecie poczytać o wcześniejszych cudach, które miałam okazję testować zapraszam tu i tu. Niesamowicie żałuję, że mydełka się już skończyły, bo naprawdę przypadły mi wszystkie gustu. Na sam koniec zostawiłam sobie rockowy produkt, który skradł moje serce:D


Oczywiście również to mydełko jak jego poprzednicy zapakowane było w piękny niebieski woreczek i zawierało informację o jego nazwie oraz na bazie czego jest zrobione. Bardzo zainteresowały mnie zatopione w środku kamyczki:). Niestety mój ukochany listonosz tak mi na chama wepchnął mydełko, że mi się ukruszyło. Oczywiście nie wpłynęło to nijak na produkt, bo okruszki sobie też wykorzystałam:D.
Golden rock jest na bazie kakao, o czym poinformowała mnie Kasieńka w liściku. Jeżeli chcecie dokładnie poznać jeszcze jego skład, to zapraszam Was na jej stronę. Mydełko tak jak jego poprzednicy bardzo ładnie pachnie. Są to zupełnie inne zapachy niż mydeł drogeryjnych. Jak widzicie również kształt i kolor są mega oryginalne;). Podobnie jak wcześniejsze mydełka, to również jest niekwestionowaną ozdobą łazienki:).
Produkt mnie absolutnie nie uczulił, nie podrażnił. Bardzo dobrze myje, cudnie pachnie i co najważniejsze, jest NIESAMOWICIE wydajne. Wszystkim Wam polecam te mydełka, oraz inne produkty handmade, które tworzy Kasia:*


Produkt dostałam w ramach współpracy z 
*Fakt, iż dostałam produkt za darmo nie wpłynął na moją opinię
Post nocą. Zjedz mnie teraz.

Post nocą. Zjedz mnie teraz.

Witajcie;)
Nie było mnie tu dawno, ale już wracam i pokazuję Wam kolejny produkt, który dostałam w ramach współpracy z Kasieńką. Zapraszam Was serdecznie na jej bloga. Jak wiecie jest to moje drugie doświadczenie z tego typu produktami i uwierzcie mi, że podbiły one moje serce jak nic innego.
Jakiś czas temu, pisałam Wam o innym mydełku, które również mogłam poznać dzięki Kasi. Jeżeli jesteście ciekawi jego zapachu i fantastycznego kształtu zapraszam tu;).
Dzisiaj pod  lupę bierzemy mydełko o wdzięcznej nazwie "Scrummy breaky"

Mydełko było w zapakowane w turkusowy woreczek z organzy i jak widzicie, dołączona była do niego etykietka z czego mydełko powstało:) Przyznam, że nigdy nie słyszałam o mydle na bazie płatków owsianych:) Czy któraś z Was w polskich sklepach spotkała się z takim produktem? Jeżeli tak to dajcie znać, bo naprawdę dla mnie to totalna nowość:D

 Przyznajcie, czy nie wygląda ono cudownie!? Naprawdę nie da się tego opisać. Przecież jego aż szkoda używać, bo jest ozdobą łazienki! Te zatopione składniki wyglądają jak bursztyny(?) nie wiem czy to dobre określenie. Mam ochotę go zjeść po prostu!:) Strasznie mnie ciekawi, na jakiej zasadzie "zatapia się" te kolorowe cudeńka:)
Konsystencja jest podobna jak w przypadku poprzedniego masełka. Niezbyt twarde, łatwo pieniące się. Nie wysusza absolutnie skóry. Jest mega wydajne. Mimo długiego użytkowania, zużycie jest minimalne. W sumie działa to na plus, bo nie chcę żeby się kończyło:D
Zapach jest oszałamiający! słodki, ale nie nachalny. Długo utrzymuje się na ciele. Ciężko mi określić z czym mi się kojarzy. Może trochę z miodem i mlekiem? Nie wiem czy to dobre określenie, ale naprawdę myślałam, że tamto mydełko jest symfonią zapachu, ale to pobija wszystko!

OCENA:5


Produkt dostałam w ramach współpracy z 
*Fakt, iż dostałam produkt za darmo nie wpłynął na moja opinię


Lubicie takie pięknie prezentujące sie produkty?;)
Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger